Tuesday, 17 April 2018

Bukiety Agresji


W ostatnich dwuch tygodniach rozpętała się dziwna i zatrważająca w skutkach burza na ulicach dzielnicy londyńskiej Hither Green.
W nocy 4 kwietnia odbył się dramat. Do domu 70-letnich emerytόw wtargnęło dwuch włamywaczy. Wiemy że jeden z nich był uzbrojony w duży śrubokręt. Obudzili i nastraszyli niepełnosprawną właścicielkę domu a jej męża wyciągneli z sypialni i przeprowadzili do kuchni. Tu właściciel domu, 78-letni pan Richard Osborn-Brooks, zaczął szamotać się z jednym z napastnikόw i udało mu sie go zranić tym właśnie śrubokrętem. Skaleczonego 37-letniego złodzieja, Henry Vincent, wyprowadził z domu jego wspόlnik 28-letni Billy Jeeves i poprowadził do swojej ciężarόwki zaparkowanej na ulicy. Lecz Vincent był tak osłabiony że opadł na ziemię. Speszony tym, Jeeves czuł się zmuszony zostawić swojego kolegę leżącego na ulicy i odjechać. Rana okazała się być zbyt ciężka. Vincent leżał nieprzytomny na ulicy, w kałuży swojej własnej krwi. Tam go znalazła policja i służba zdrowia i zawieziono go do szpitala. Ciężarόwkę Jeeves’a znaleziono pόźniej spaloną w sąsiedniej dzielnicy a po Jeevesie znikł wszelki ślad.
Policję oczywiście wezwali domownicy. Gdy pan Osborne-Brooks opisał cały incydent policja, zamiast go pochwalić za odwagę, oskarżyła go wpierw o prόbę zabόjstwa napastnika, a potem prόbę zamordowania go. Po paru godzinach doszła wiadomość że Vincent umarł jednak w szpitalu ze swoich ran. Zmienono ponownie stan oskarżenia z prόby morderstwa na morderstwo. Zakutego w kajdanki stroskanego emeryta policja zawiozła do komisariatu i zamknęła w celi. Brytyjskie media, a przy tym duża część społeczeństwa brytyjskiego, była wręcz oburzona. Gazety opisywały pana Osborne-Brooks jako bohatera ktόry bronił własnego mienia i sparaliżowanej żony przed napaścią. Okazało się że Henry Vincent był zawodowym złodziejem, parokrotnie aresztowanym ktόry przesiedział szereg lat za kratami za oszustwa. Poza włamywaniem się do domόw specjalizował się w oszukiwaniu naiwnych emerytόw, wykonując niepotrzebne prace domowe za bajońskie sumy. Dla przykładu jednemu emerytowi zmienił jeden kafel na dachu za przeszło £10 tys. Szajka rodzinna skazana razem z nim 15 lat temu nabrała emerytόw na przeszło £440tys. Pod naciskiem mediόw i widocznym sygnałem z Home Office oskarżenie cofnięto i gospodarza domu odesłano spowrotem do chorej żony.
Niestety, pod wpływem opublikowanych gróźb na jego życie, biedny właściciel domu zmuszony został do opuszczenia własnego mieszkania wraz z małżonką. Policja obawiała się że ktoś z zamożnej rodziny zmarłego będzie chciał wziąść odwet za śmierć swojego kuzyna. Na razie mieszka pod chronionym adresem pod opieką policji ale czuł się zmuszony wystawić swόj dom na sprzedaż.
Okazało się że ucieczka starszego bohatera ktόry obronił własny dom nie wystarczyła. Od pierwszego dnia zaczęły ukazywać się bukiety kwiatόw i wspominkόw w kształcie misiόw i balonikόw przyczepionych do prywatnych płotόw na przeciwko domu pana Osborne-Brooks. Dolepiono na płotach listy od rodziny, a nawet list do “ukochanego Tatusia” rzekomo pochodzący od nieletnich dzieci zmarłego. Zarόwno sąsiedzi, jak i media, byli oburzeni. Jeden starszy brodaty, lecz energiczny, sąsiad zaczął zrywać i deptać kwiaty. Zapytany przez dziennikarzy dlaczego niszczy tą “tymczasową kapliczkę” orzekł że te symbole “ubliżają” mieszkańcom ulicy South Park Crescent, że są “aktem agresji” wobec nich, i że Vincent nie jest człowiekiem, a tylko “zerem”. Zwrόcił uwagę też na to że Vincent i jego rodzina rzekomo opływają w luksusach w czasie gdy jego własny ojciec ktόry “był ranny pod Monte Cassino” potem żył z nędznej groszowej tylko emerytury.
Następnego dnia kwiaty wrόciły. Kobiety ktόre je składały prosiły o “tolerancję dla rodziny” aby mogli godnie uczcić pamięć zmarłego na miejscu gdzie zmarł a zrywanie kwiatόw nazywały “aktem barbarzyństwa". Nie wyrażały żadnej skruchy. Tego samego popłudnia inny lokalny mieszkaniec przybył i niemal w milczeniu, ale na oczach kamer, zerwał ponownie bukiety kwiatόw.
Anarchia na ulicach Londynu! To była rzecz niesłychana. Prasa krajowa, a szczegόlnie brukowce, była oszołomiona kompletnym brakiem jakiegokolwiek porządku mimo nadejścia od czasu do czasu patrolόw policyjnych. W większości prasa, nawet ta liberalna, uważała że mieszkańcy ulicy mają prawo mieszkać bez potrzeby oglądania tych kwiatόw na cześć osoby krόra ich dotychczas prześladowała. Ale każdy liczył się z tym że w końcu policja i lokalne władze (czyli Lewisham Council) wkroczą w akcję i kwiaty usuną. Przecież to jest Wielka Brytania, gdzie zawsze panuje ład i bezpieczeństwo. Sondaż publiczny wykazał że 82% osόb pytanych uważało że kwiaty powinne być usunięte a na Facebooku przeszło pareset osόb natychmiast wyraziło poparcie na nowej stronie ktόrą założono w obronie mieszkańcόw.
I przyszła interwencja. Lokalny komisarz policji, Sir Craig Mackey, podkreślił w wywiadzie dla lokalnego radia LBC, że jest to przedwszystkiem tragedia dla rodziny zmarłego i lokalni mieszkańcy powinni uznać prawo rodziny do publicznej żałoby. W końcu “kładzenie kwiatόw nie jest zbrodnią” a ci co kwiaty zrywają mogą być aresztowani. Kontrowersyjny polemista w Daily Mail, Richard Littlejohn, napisał artykuł na całą stronę atakujący policję za ich polityczną poprawność z dopiskiem “a teraz będą stawiać pomniczki z kwiatόw dla zamachowcόw-samobόjcόw”.
Przedewszystkiem, poza niefortunną interwencją policji, daje się odczuć zupełne milczenie ze strony oficjalnych rzecznikόw lokalnych. Gdzie są lokalni radni? Gdzie jest lokalny poseł? (Czyli Heidi Alexander, MP for Lewisham East). Gdzie są lokalni duchowni? Kto występuje na miejscu w imieniu obrony prawa i załagodzenia konfliktu?. Kto stara się doprowadzić do jakiegoś porozumienia między potrzebami mieszkańcόw a życzeniami rodziny zmarłego? Wydaje się że anarchia rządzi dalej. Przez cztery dni kwiaty wracają; a przez cztery noce, mimo gróźb policji, kwiaty znikają
Dlaczego policja wydaje się być tak przychylna rodzinie zmarłego? Dlaczego inni nie spieszą się z interwencją, mimo że w innych okolicznościach, byliby pierwszymi do chwycenia za mikrofon, I do spotkania publicznego z mieszkańcami. Otόż, rodzina pana Vincent jest dość znana policji, a szczegόlnie w sąsiednim hrabstwie Kent, jako “crime family”, czyli jako rodzina przestępcza. Okazuje się że jego liczna rodzina mieszka w eleganckich okolicach podlondyńskich jak Orpington i St Mary’s Cray. Ponadto członkowie rodziny identyfikują się jako Romowie co nadaje ich statusowi element charyzmatycznej legendy gdzie ich codzienne poczynania osnute są w świecie fantazji i zbiorowej legendy. Posiadają swoje rodowe rytuały i wewnętrzne lojalności niekoniecznie zgadzające się z wymogami codziennego prawa. Ze względu na to że są traktowani jako mniejszość narodowa. Powołują się na bogatą historię tradycyjnego ucisku ich narodu I nietolerancji wobec ich stylu życia. Posiadają znamię “obcości”, ktόrych tradycje powinno się szanować. Policja londyńska jest nieco opętana takimi względami i przy innych grupach mniejszościowych, ale w wypadku Romόw ich obcość jest często uwypuklona przez nich samych na swoją własną korzyść. Policja zapowiedziała też że będzie chroniła orszak pogrzebowy, kosztujący przeszło £100,000, gdy będzie przechodził przez ulicę na ktόrej umarł Vincent. Poszczegόlni mieszkańcy grozili że orszaku nie dopuszczą do swojej ulicy.
Dopiero po 10 dniach kontrowersji, w ostatni poniedziałek, w porozumienu z policją zainterweniowała lokalna rada miejska i kwiaty usunięto już oficjalnie i przeniesiono gdzie indziej. To powinno było być wykonane natychmiast, w dzień po pierwszym ukazaniu sie bukietόw. Wiadomo że Romowie są przeważnie katolikami. Mόgł więc w porozumieniu z radą miejską, zainterweniować ktόryś ksiądz katlicki i zaproponować należyte miejsce dla składania kwiatόw przy jednym z kościołόw czy przy kaplicy na pobliskim cmentarzu Hither Green. Oczywiście zmarły zawsze ma prawo aby go rodzina żegnała czule i w tym wypadku z tradycyjnym cygańskim rozmachem, ale nie w takim miejscu, czy w taki sposόb, ktόry byłby wyzywający dla mieszkańcόw uchodzących jako ofiary czy potencjalne ofiary jego przestępstw.
Od razu zaznaczam że doceniam i szanuje potrzebę politycznej poprawności w zdrowym rozsądnym społeczeństwie. Polacy nie zawsze ją doceniają mimo że chroni ona też polskie społeczeństwo, a szczegόlnie polskie dzieci. Lecz musi to być poprawność prowadzona z umiarem i z poszanowaniem dla wszystkich środowisk w społeczeństwie. Nie można zezwalać na sytuację gdzie ludzie szanujący prawo czują się bezsilni i bez odpowiedniego przedstawiciela ktόry przemόwi w ich obronie. Inaczej przyjdą inni bardziej podejrzani “obrońcy” ktόrzy tak samo będą igrać z prawdą i z prawem, jak ci ktόrzy celebrowali bezprawną przestępczość Zmarłego i jego rodziny.
Wiktor Moszczyński

Monday, 2 April 2018

Ostatnia Rejestracja?


Tegoroczny Trzeci Maj to nie tylko “u Polakόw błogi raj” ale może też stać się ostatnią okazją dla obywateli polskich do zagłosowania w wyborach lokalnych w Wielkiej Brytanii. Zarόwno rząd brytyjski, jak i opinia publiczna, sympatyzują z poglądem że obywatele unijni po Brexicie powinni dalej mieć prawo udziału w głosowaniu. Niestety sprawa ta wypada poza nawias negocjacji z Unią gdyż każdy kraj unijny ma swoje własne prawa wyborcze i negocjatorzy UE umywają ręce od zajęcia stanowiska w tej sprawie. Ze względu na to że niemal wszystkie decyzje w tych negocjacjach podejmowane są na zasadzie wzajemności, a nie każdy rząd unijny gwarantuje Brytyjczykom za granicą prawo do udziału w wyborach, nie mamy żadnej gwarancji że obywatele unijni, a w tym Polacy bez obywatelstwa brytyjskiego, będą mieli prawo głosu od następnego roku.
A więc trzeba wykorzystać jak najbardziej tegoroczne wybory aby podkreślić naszą obecność i nasze prawa w tym kraju, bo może to być ostatnia nasza szansa. Jak dotychczas nasz udział w wyborach wypadał słabo w porόwnaniu z innymi miejszościami. Nie mieliśmy własnych postulatόw, nie mieliśmy własnych zebrań wyborczych, nie mieliśmy własnych kandydatόw. Po prostu nie istnieliśmy.
Według ostatnich szacunkόw jest nas przeszło million w tym kraju, z czego można wnioskować że jest około 600,000 upoważnionych do głosowania. W samym tylko Londynie mamy 110,189 polskich obywateli oficjalnie zarejestrowanych do głosowania, a więc mimo Brexitu, jeszcze więcej niż kiedykolwiek od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Tworzymy niemal 2% wyborcόw całego Londynu. W samym tylko Ealingu mamy 14,861 wyborcόw, nie licząc oczywiście dalsze parę tysięcy Polakόw, czy osόb pochodzących z polskich rodzin, ktόrzy posiadają obywatelstwo brytyjskie. Tu rzeczywiście jesteśmy potencjalną siłą wyborczą, posiadając około 5% głosόw całego elektoratu. W podokręgach Ealingu, jak Perivale i Greenford Green, tworzymy około 12% elektoratu.
Jak już mόwiłem w wywiadzie dla Cooltury “powinnyśmy być wyborczym gigantem w nadchodzących wyborach lokalnych …… i każda partia polityczna powinna zabiegać o nasze głosy. Niestety jesteśmy elektoralnym pigmejem”. Za dużo z nas uważa że te wybory ich nie dotyczą i nawet nie przyglądają się programom poszczegόlnych partii i poszczegόlnych kandydatόw. Ulotki wyborcze od razu idą do kosza. Nawet kiedy od czasu do czasu ujawni się ulotka w języku polskim to też jest ignorowana.
Nawet bez naszego polskiego pochodzenia powinniśmy myślić o obywatelskim obowiązku głosowania. Wiemy że samorządy (councils) zajmują się zbieraniem śmieci i że żądają od nas podatku corocznego za nasze mieszkanie, ale nie wiele więcej. Lecz ich praca dotyczy niemal każdego aspektu naszego życia codziennego. Czy mamy dzieci? W ratuszu rejestruje się porόd dziecka, samorządy odpowiedzialne są za znalezienie miejsca dla dziecka w żłobku czy w szkole, utrzymanie parkόw i plac zabaw. Mamy w rodzinie osoby starsze? Opieka społeczna utrzymana jest przez samorządy, w tym domy starcόw czy bilety darmowe dla emerytόw. Mamy samochόd? Samorządy są odpowiedzialne za utrzymanie stanu ulic i kontrolę parkowania. Wynajmujemy mieszkanie? Samorządy zarządzają mieszkaniami komunalnymi i mogą interweniować w wypadku zaniedbań ze strony prywatnego landlorda. Pozatem samorządy odpowiedzialne są za ochronę praw konsumenta, biblioteki, cmentarze, zezwolenia na festiwale. Mają duży wpływ też na lokalne służby zdrowia i na wspόłpracę z policją.
Polscy wyborcy powinni wspierać tych kadydatόw ktόrzy wyrażają gotowość wspόłpracy z polskim społeczeństwem i zadeklarują swoje poparcie dla polskich inicjatyw, a szczegόlnie dla potrzeb polskich szkόł sobotnich. Jeżeli polskie parafie będą potrzebowały zezwolenia z działu planowania na rozszerzenie domu parafialnego, czy polskie szkoły chciały przedłużyć godziny wynajmu angielskiej szkoły, czy polskie zespoły taneczne lub polskie organizacje opiekuńcze chciały złożyć podanie na dotacje od Rady, warto już w czasie wyborόw znaleść tych kandyddatόw ktόrzy będą czuli że jest w ich interesie nasze inicjatywy poprzeć. Na przykład, kiedy starałem się o pozwolenie na postawienie na terenie Ravenscourt Park płyty z granitu upamiętniającej tragiczną śmierć działacza pro-solidarnościowego, Giles Harta, na pierwszym miejscu zwrόciłem się do lokalnych radnych w tym podokręgu Hammersmithu o poparcie, tymbardziej że byli już wcześniej zadeklarowanymi sympatykami POSKu, a sam nasz projekt był dość kontrowersyjny.
Oczywiście w tych sytuacjach najlepiej znaleść kandydatόw pochodzenia polskiego czy mających polskich partnerόw. Niestety nie wyrobiliśmy sobie za wielu kandydatόw polskiego pochodzenia w głόwnych partiach politycznych. Obecnie wiem tylko że na Ealingu będzie przynajmniej dwuch kandydatόw Polakόw z ramienia partii konserwatywnej – Joanna Dąbrowska w podokręgu Ealing Common i Mariusz Woźniak na Greenford Green, a w dzielnicy Sutton kandyduje Hanna Żuchowska jako Lib-Dem. Kandydaci polscy ofiarują szansę opiekowania się polskimi sprawami i przyjęcia polskich petentόw w swoich przychodniach w języku polskim.
Książe Jan Żyliński, przedsiębiorczy jak zawsze, zarejestrował specyficznie polskie stronnictwo, czyli Duma Polska, ktόre ma wystawić do dwustu kandydatόw w tych wyborach. Jak dotychczas ich nazwiska i miejsca kandydowania jeszcze nie zostały ujawnione. W Londynie każdy podokręg najczęściej reprzezentowany jest przez trzech radnych, a więc występuje aż trzech kandydatόw z każdej głόwnej partii. W tej sytuacji jeden dobry kandydat polski mόgłby uzyskać choć jeden głos każdego z polskich wyborcόw w tym podokręgu, a pozostałe głosy możnaby przekazać kandydatom brytyjskim lub w ogόle nikomu. Ale obawiam się że bez szerszego poparcia poza ścisłym kręgiem samych polskich tylko wyborcόw, szanse wygrania miałby tylko kandydat polski występujący z ramienia istniejącej partii brytyjskiej. Arytmetyka wyborcza robi swoje, i to mimo dotychczasowej niskiej frekwencji wyborczej w lokalnych wyborach. Przynajmniej, jak w czasie wyborόw Żylińskiego na mera Londynu, inicjatywa jego pobudzi pewną ilość Polakόw do udziału w wyborach, a i to będzie widoczne dla Brytyjczykόw.
Największym mankamentem dla nas jest brak potencjalnej listy postulatόw ktόre wyborcy polscy powinni wystawić kandydatom, a nawet tym polskim kandydatom. Daje przykład takiej listy:
1/ Wsparcie nauki języka angielskiego dla cudzoziemcόw, tzw. ESOL, aby było jak najszerzej dostępne
2/ Udostępnienie informacji i porady darmowej w związku z nadchodzącą przymusową rejestracją wszystkich obywateli unijnych w ciągu następnych dwuch lat
3/ Założenie lokalnej skrzynki pocztowej dla wysyłki i zwrotu unijnych paszportόw w czasie tej rejestracji
4/ Zapewnienie poparcia dla zachowania prawa głosu w wyborach lokalnych dla obywateli unijnych po Brexicie
4/ Stała konsultacja z polskimi organizacjami przynajmniej dwa razy w roku
5/ Umożliwienie przyjmowania korespondencji do Rady Miejskiej od mieszkańcόw w języku polskim
6/ Utrzymanie stałego dostępu dla polskich książek i taśm w bibliotekach miejskich

Takie właśnie programy wyborcze powinne być uzgodnionie wewnątrz polskich organizacji lokalnych a potem powinne być udostępnione publicznie przedstawicielom głόwnych partii politycznych. Jestem przekonany że przedstawiciele partii chętnie uczestniczyliby w takim wspόlnym spotkaniu bo szukają dialogu nie tylko z Polakami, ale rόwnież z innymi obywatelami unijnymi. W końcu nie jesteśmy sami.

Ale jeszcze przed kampanią wyborczą i ewentualnym głosowaniem w czwartek 3 maja, wszyscy obywatele polscy powinni się zarejestrować. Ostatecznym terminem do rejestracji jest już 17 kwiecień. Trzeba wejść na portal www.gov.uk/get-on-electoral-register, podać swόj kod pocztowy, a potem adres w Wielkiej Brytanii, datę urodzenia i numer ubezpieczenia społecznego, tzw. National Insurance Number. Bez rejestracji polskie nazwiska nie ukażą się na liście wyborczej.

Pamiętajmy że w około Brexitu, Brytyjczycy będą podejmować decyzje o nas Polakach zarόwno na rządowym szczeblu centralnym jak I na szczeblu lokalnym. Lecz w tym drugim przypadku każdy polski wyborca będzie miał szansę udziału w tych decyzjach przez oddanie swojego głosu. Nic o nas bez nas. Ale może już ostatni raz.

Wiktor Moszczyński

Monday, 19 March 2018

Kto broni zatrutą Julię Skripal?




W roku 1079 Bolesław Śmiały okrzyknął biskupa krakowskiego, Stanisława ze Szczepanowa, “zdrajcą” i zagroził mu śmiercią przez utratę członkόw, poczym niewymienieni sprawcy napadli na biskupa przy ołtarzu na Skałce i rozbili jego czaszkę tępym obuchem. Krόl banita ciężko przez lata pokutował za swόj niepohamowany gniew.
Zaledwie 90 lat pόźniej inny monarcha, Henryk II angielski, rozwścieczony konfliktem o władzę kościelną w państwie z arcybiskupem Thomas Becketem, też zawył w swoim pałacu w Normandii “Kto by mόgł pozbyć mi się tego niesfornego księżyny”. I znόw ruszyli rycerze pod ołtarz, tym razem w katedrze w Canterbury, i przy głόwnym ołtarzu zasiekli arcybiskupa na śmierć. Aby uchylić interdykt papieski krόl musiał, w modlitwach i w publicznym poddaniu się biczowaniu przez księży, odpokutować za tę zbrodnię.
W roku 2010, w czasie wymiany więźniόw złapanych na szpiegostwie między Rosją a Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią, Władimir Putin, wόwczas premier Rosji, został zapytany przez słuchacza w telewizji na temat swojego stanowiska do szpiegόw rosyjskich ktόrzy służyli państwom zachodnim a teraz po otrzymaniu amnestii opuszczają Rosję. Jego twarz skamieniała. Po chwili ciszy wykrztusił z siebie następujący komentarz: “Zdrajcy zawsze źle zakończą. Zdrajcy odwalą kitę. Ufajcie mi. Ci ludzie zdradzili swoich przyjaciόł, swoich towarzyszy broni. Cokolwiek uzyskali w wymianie za to, to te 30 srebrnikόw ktόre dostali, zakrztuszą się nimi.”
Wśrόd tych “zdrajcόw”, o ktόrych mόwił premier, był Sergej Skripal, ktόry został wykupiony przez rząd brytyjski, ktόremu przedtem służył. Jak wiemy zamieszkał pod własnym nazwiskiem z żoną w mieście angielskim Salisbury, żył skromnie w domku ktόry zakupił za swoje “srebrniki” brytyjskie, grał na loterii i kupował regularnie jedzenie w lokalnym polskim sklepie. Wyglądało na to że jego kariera szpiegowska była zakończona. Prawdopodobnie jeszcze wywiad brytyjski korzystał z jego informacji, jak rόwnież organizacje zainteresowane handlem z Rosją. Jednak był już dla Rosji nie groźny.
A jednak. W dzień po przyjeździe swojej cόrki, Julii, w odwiedzinach z Rosji, policja znajduje ich oboje na publicznej ławce w ciężkim pόł przytomnym stanie odurzenia, ktόre okazuje się po paru dniach badań obojga pacjentόw w szpitalu w Salisbury, jako porażenie trującą substancją bojową, zwaną Nowiczukiem, ktόra jest produkowana wyłącznie w laboratorium wojskowym w Rosji.
Po pierwszym tygodniu ostrożnego unikania oskarżeń, rząd brytyjski potępił rząd rosyjski jako “bardzo prawdopodobnie odpowiedzialny” za tą zbrodnię dokonanego na szpiegu I jego cόrce. Trucizna rόwnież ciężko poraziła policjanta brytyjskiego a w mniejszym stopniu przeszło 30 innych niewinnych mieszkańcόw Salisbury. Minister Boris Johnson oskarżał nawet bezpośrednio Putina. Domysły prasowe, szczegόlnie w “Daily Telegraph”, nawet sugerowały że trucizna została przewieziona z Moskwy do Anglii w walizce nieświadomej cόrki.
Poprzednio, przy podobnych incydentach, władze zachodnie, w tym i brytyjskie, zwlekały z reakcją prawną, powoli szukając na pierwszym miejscu rozwiązania bardziej dyplomatycznego. Tak było w sprawie Aleksandra Litwinienki, poprzedniego podwόjnego szpiega, otrutego w Londynie w roku 2006 radioaktywną dawką Polonium. Po wielu latach sąd brytyjski postawił pod stanem oskarżenia dwuch rosyjskich wojskowych, ale już nieskutecznie. Jeden został potem ostentacyjnie wybrany na deputowanego do Dumy rosyjskiej.
Inni rosyjscy wrogowie Putina, jak Aleksandr Perepilicznij, Borys Berezowski czy Badri Patarkatsiszwili, umierali na terenie Anglii w dziwnych niespodziewanych okolicznościach. Policja i koronerzy prowadzący dochodzenia przyczyny śmierci tych osobnikόw kończyli konkluzją albo śmierci naturalnej albo samobόjstwa. Widocznie jeżeli rosyjskie służby specjalne były odpowiedzialne za te niespodziewane zgony, często pryjęte złośliwymi komentarzami w mediach rosyjskich, widocznie doszliby do konkluzji że to im uchodzi zupełnie bezkarnie i bez dalszych konsekwencji politycznych.
Był to już okres rosnącej agresji rosyjskiej na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, gdzie zbrojna hybrydowa dyplomacja rosyjska odnosiła wyraźnie sukcesy. Nie uchodziło to zupełnie bezkarnie, ale wprowadzono tylko pewne mało efektywne sankcje gospodarcze przeciwko sojuszniczym oligarchom Putina. Ujawnione zostały w ostatnim roku prorosyjskie inicjatywy organizacji medialnych jak Cambridge Analytica buszujące na internecie, szerzące fałszywe wiadomości i interweniujące w wyborach w Stanach Zjednoczonych, Francji i w Niemczech, a w Wielkiej Brytanii w referendum europejskim. Twierdząc że Rosja jest otoczona wrogami, rząd Putina z pełną świadomością wspiera każdy możliwy element ktόry rozbiłby demokratyczne ustroje i zachodnie sojusze gospodarcze, polityczne i militarne. Symptomem tego jest chaotyczna prezydentura Trumpa, Brexit, nieudany pucz turecki, nacjonalistyczne sukcesy wyborcze we Włoszech, Austrii, na Węgrzech, a nawet w Niemczech i we Francji, gdzie ruchy anty-europejskie albo mają dostęp do rządu, albo tworzą największą siłę w opozycji. Unia Europejska i NATO zagrożone są wyraźnym osłabieniem. Konflikt Brukseli z Warszawą też jest jak najbardziej Putinowi na rękę.
Mając przed sobą pewność wielkiego zwycięstwa swojego szefa w wyborach prezydenckich, służby i media rosyjskie zachłystują się butą i szyderstwem wobec słabości i podziałόw Zachodu. Ewentualne stanowcze wystąpienie rządu Pani May traktują pobłażliwie, a nawet pogardliwie. Użyli terminu brytyjskiego “bardzo prawdopodobnie odpowiedzialny” jako internetowy “hasztag” do posługiwania się żartami jak np. że Rosja ponosi winę za śnieg na Wyspach Brytyjskich. Na pierwsze wiadomości o zagrożonym życiu Skripala powstają plotki że nadużywał narkotykόw albo że się sam otruł. Dyplomata rosyjski przy Unii Europejskiej stwierdził że od roku 1992 Rosja nie posiada żadnej broni chemicznej, co jest zupełną nieprawdą, a nawet sugerował czy może same brytyjskie służby wojskowe zatruły Skripala aby sprowokować nową zimną wojnę z Rosją.
W prawdzie mocne poparcie dla rzadu brytyjskiego wyraziły rządy sojusznicze w Stanach, Francji, Niemczech, Polsce. Mocne poparcie pani May uzyskała rόwnież w parlamencie brytyjskim, z wyjątkiem wyrazόw wątpliwości ze strony szefa opozycji, Corbyna. A nawet i on poparł wydalenie 23 dyplomatόw (czytaj szpiegόw) rosyjskich z Wielkiej Brytanii. Te postawy solidarności może zaskoczyły rząd rosyjski, choć sam Putin zajęty był dalej swoją kampanią wyborczą i pogardliwie zbył pytania brytyjskich dziennikarzy o zbrodni.
Corbyn nie był odosobniony w wyrażeniu pewnych zastrzeżeń o oskarżeniu Putina osobiście o tą zbrodnię, bo poparło go szereg dziennikarzy, z prawicy i lewicy. Corbyn zastrzegał że rzeczywiście winne są czynniki rosyjskie, ale że nie jest udowodnione czy wykonał to sam Putin. Może, twierdzi Corbyn, zrobiła to mafia rosyjska używając materiału skradzionego z rządowego laboratorium? Czy może wykonali to oligarchowie w porachunkach gospodarczych raczej niż sam rząd? Choć Corbyn zgadza się z wydaleniem dyplomatόw, ale nie chce powstrzymać możliwości dialogu z rządem rosyjskim. Natomiast proponuje przedewszystkiem ograniczać przepływ mafijnych pieniędzy ktόre obecnie zalewają londyńskie przedsiębiorstwa i nieruchomości. Uważa też że rząd brytyjski powinien wzmocnić swoje dowody winy rosyjskiej na arenie międzynarodowej przez przekazanie prόbek trucizny chemicznej instytucji ONZowskiej.
Co do przepływu mafijnych inwestycji rosyjskich (i innych narodowości) Corbyn ma rację. Problem z tym że często te fundusze są już tak głęboko zakorzenione na giełdzie londyńskiej, gdzie ostatnio sfinansowano nowe przypływy funduszy dla Gazpromu, że brytyjskie banki boją się utraty tych nowych źrόdeł, a sami oligarchowie, kpiący wciąż ze zgniłego liberalizmu Zachodu, wysyłają tu swoją młodzież do nauki, zakupują strategiczne punkty w przemyśle i nawet dowolnie wspierają finansowo partie polityczne. Ostatnio żona ministra rosyjskiego zapłaciła pokaźną sumę pieniędzy Torysom aby zagrać osobiście w tenisa z Boris Johnsonem. Ale w ostatnich dniach rząd jednak zapowiedział zaostrzenia przepisόw przeciw “skorumpowanym inwestycjom”. Johnson podkreślił także, że w poniedziałek do Londynu przyjadą przedstawiciele Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW), którzy pobiorą próbki zabezpieczone przez brytyjskich śledczych po ataku na Skripala.
Ale inne obawy Corbyna co do roli Kremla są bezpodstawne. Po pierwsze, to kpiarstwo oficjalnych mediόw rosyjskich świadczy o tym że decydenci w Moskwie (a więc i Putin) wcale nie chcą pomόc władzom brytyjskim w wyjaśnieniu roli Rosji w tej zbrodni. Urzędnik ambasady rosyjskiej w Londynie zaproponował aby wysłać do Salisbury fikcyjnego detektywa Poirota. Głόwny komentator na rosyjskim kanale pierwszym, Kyril Klejmenow, skomentował że Wielka Brytania nie jest bezpieczną przystanią dla “zdrajcόw” i krytykόw Rosji, bo, jak mόwi, “może klimat nieodpowiedni. Ludzie się wieszają, trują, giną w helikopterach, wypadają z okień w masowych ilościach”. Trudno o bardziej cyniczne przedstawienie autentycznych scenariuszy śmierci. To nie jest język szukający wyjaśnienia prawdy.
Pozatem zastanόwmy się nad cόrką zdrajcy, Julią. Jest obywatelem rosyjskim, pod ochroną prawną konsulatu rosyjskiego, zatrutą w Anglii w dziwnych okolicznościach. Czy nie byłoby obowiązkiem każdego konsulatu interweniować skutecznie w ministerstwach i mediach aby odkryć prawdę o jej zatruciu swojego obywatela? Ta cisza władz rosyjskich nad jej losem daje tylko do zrozumienia że wiedzą dobrze jaki był powόd zagrożenia jej życia. Dopiero w ostatni piątek, po dwuch tygodniach, władze rosyjskie ocknęły się i oświadczyły że rosyjska policja zajmie się odkryciem prawdy o zatruciu Julii Skripal i “poprosi o wspόłpracę władz brytyjskich”. W tym samym czasie zajęli się rόwnież oficjalnie losem biznesmana rosyjskiego w Londynie, Mikołaja Głuszkowa, ktόrego zgon w zeszłym tygodniu policja brytyjska traktuje teraz jako morderstwo.
Odpowiedzialność Putina jest taka sama jaka Bolesława Śmiałego czy Henryka Drugiego. Nic na piśmie, ale słowa wypowiedziane w roku 2010 są cichym sygnałem w ktόrym pisemne potwierdzenie nie jest koniecznie. Ale z konsekwencjami gorzej. Banitą nie będzie bo ma przed sobą dalsze 6 lat nowej prezydentury. Na miejsce moralnego autorytetu Papieża mamy dzisiaj tylko ONZ gdzie osamotnione weto rosyjskie powstrzymało oficjalną kondemnację Rosji za tą i inne podobne zbrodnie. Interdyktu więc nie będzie i biczowania też nie. A szkoda. Najsilniejszą sankcją dla Putina byłoby wycofanie się Wielkiej Brytanii z Brexitu. Ale tego Theresa May nie jest w stanie zrobić. Obawiam się że po tymczasowej burzy dyplomatycznej Rosja dalej będzie mogła popełniać swoje zbrodnie bezkarnie.




Wiktor Moszczyński Tydzień Polski 23 styczeń 2018

Monday, 5 March 2018

Petardy i Pomniki


Papież Jan Paweł Drugi pisał o patriotyzmie: “Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania.” Te piękne słowa materializują się coraz bardziej w Polsce gdzie lokalne miasta spisują kroniki historii swojego okręgu, powstają wspaniałe nowe muzea historyczne i pomniki, a młodzież interesuje się coraz bardziej historią i historycznymi bohaterami. Proces ten zaczynał się w czasie pierwszego rozkwitu “Solidarności” a wzmocnił się z czasem w okresie odzyskania suwerenności Polski po roku 1990. Po raz pierwszy młodzież w Polsce mogła się dowiedzieć o roli Legionόw w odzyskaniu niepodległości, o zwycięstwie nad bolszewicką Rosją, o wywozach na Syberię, o Katyniu, o prawdziwej historii Powstania Warszawskiego, o Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, a nieco pόźniej o tych żołnierzach niezłomnych, teraz zwanych “wyklętych”, ktόrzy walczyli jeszcze o wolne państwo polskie, wierni swojej przysiędze żołnierskiej.
W tym samym czasie wchłaniali obyczaje i aspiracje życiowe zachodniej Europy ktόra coraz bardziej była też dla nich dostępna jak podmuch świeżego powietrza po stęchłej atmosferze zaściankowego PRLu. Dopasowywali nową świadomość o własnej historii z otwartą drogą na Zachόd, z szerszymi ambicjami przynależności do dobrobytu materialnego i szerszej kultury europejskiej. Dla nas wychowanych tu w Wielkiej Brytanii ten mariaż kulturowy wydawał się nam zupełnie normalnym. Sami wchłanialiśmy sprawdzony patriotyzm naszych rodzicόw i naszego otoczenia polskiego i też uczyliśmy się historii i geografii polskiej, tańcόw ludowych a przedewszystkiem mowy polskiej w szkołach sobotnich i w harcerstwie. Ale rόwnie dobrze znaliśmy historię i kulturę Wielkiej Brytanii i mogliśmy patrzeć odważnie na świat oczyma Brytyjczyka, jak i Polaka, a ostatecznie po wejściu Wielkiej Brytanii do Wspόlnego Rynku, też z czasem nabyliśmy poczucia że jesteśmy też Europejczykami. I z tego powodu tak bardzo nam zależało na tym aby Polska też była częścią tej Europy.
Nasz patriotyzm polski nosiliśmy lekko i radośnie, bez poczucia zawstydzenia wobec otaczających nas wartości brytyjskich i europejskich. Umieliśmy dopasować dla własnego użytku świadomość roli Polski w szerszym świecie, nawet jeżeli uczono nas mało na ten temat w szkole angielskiej. Na Święta narodowe, na koncerty polskie, na mecze, mieliśmy gotowe biało-czerwone stroje, koszulki i szaliki. Na demonstracjach protestacyjnych wobec represji w Polsce występowaliśmy śmiało przed Ambasadą PRL. Gdy Polska odzyskała suwerenność jeździliśmy do Polski aby wspόłdziałać w transformacji ustrojowej i byliśmy częścią lobbyingu o przyjęcie Polski do Unii Europejskiej i do NATO. A nasze dzieci i wnuki też wychowaliśmy na młodych Polakόw z mniejszym czy większym sukcesem.
W ostatnich dekadach sama Europa ewoluowała z kontynentu przeważnie białego i chrześcijańskiego w kierunku bardziej eklektycznym, wieloetnicznym, z urozmaiceniem religijnym. I my ewoluowaliśmy, przynajmniej częściowo, z tymi zmianami przyjmując zasadę tolerancji i integracji tych nowych kultur w poczet cywilizacyjnego rozwoju kraju naszego zamieszkania. Nie zawsze to było łatwe i nie wszędzie ta integracja była sukcesem ale stała się podkładem nowego pojęcia, czyli być zarόwno Europejczykiem jak i obywatelem swojego kraju zamieszkania czy pochodzenia. Wielu Polakόw z Polski też, przy większej styczności ze światem zachodnim, ewoluowało w swoich poglądach. Szczegόlnie dotyczyło to mieszkańcόw wielkich metropolii. Lecz nie wszyscy Polacy byli od początku gotowi utożsamiać się z bardziej świeckim nastawieniem do społeczeństwa w Europie, a tym bardziej nie mogli się dostosować już do tej nowej Europy wieloetnicznej gdzie kościόł chrześcijański przestawał być dominującym kryterium wychowania obywatelskiego i etycznego.
Papież Jan Paweł był poważnym katalizatorem bliższej przynależności Polski do Europy i nadawał Polsce szczegόlne znaczenie wewnątrz kościoła powszechnego. Lecz po jego odejściu niektόrzy duchowni w Polsce zaczęli kwestionować swoją rolę w kościele powszechnym a uwypuklać raczej polskość tej instytucji. W tym byli jakby odbiciem coraz rosnącej tendencji wśtόd środowisk wiejskich i miasteczek prowincjonalnych ktόre czuły się nieswojo wobec nowych trendόw europejskich. Peszyły ich rosnące wpływy bardziej powszechnych zainteresowań swojej młodzieży zajętej bardziej nowoczesną muzyką czy literaturą czy grami komputerowymi ze świata anglosaskiego. Obce im były akcje w sprawie praw kobiet czy gejόw czy zmian klimatycznych. W tej alienacji do wartości europejskich wyprodukowali własną orientację, opartą na ocenie świata wyłącznie przez pryzmat Polski i interpretując coraz częściej rolę swojego kraju i swojej kultury jako dobro ktόre jest pod stałym zagrożeniem wynarodowienia i utraty wartości religijnych. Nagle wszystkiemu co złe winni mieli być “inni”. Osoby te noszą w sobie ogromne poczucie krzywdy sięgającej znόw głęboko w własną historię i obwiniającej obcych i Polakόw “gorszego sortu” za własne braki sukcesόw.
Tak jak tu w Wielkiej Brytanii mogliśmy śmiało przywdziać nasz patriotyzm bez kompleksόw w szatach barwy biało czerwonej, nie skrępowani całą tęczą innych barw otaczających na sąsiadόw, tak te nowe niespokojne elementy w Polsce przywdziewają strόj w postaci kaftanu bezpieczeństwa, bardziej czerwonego niż białego, ktόry dusi i ogranicza ich człowieczeństwo i przymusza do nadmiaru jakiegoś napuszonego patriotyzmu w duchu bezmyślnego “Polen, Polen, uber Alles”. I wtedy te dziwolągi w czarnych koszulach maszerują polskimi drogami pod Jasną Gόrę czy w Marszu Niepodległości wołając “My chcemy Boga,” a zarazem “Biała Siła! Biała Rasa!” “Czysta Krew, trzeźwy umysł”, “Europa będzie biała, albo bezludna”, a nawet “Sieg Heil”. A w toruńskim radiu księdza redemptorysty sączy się jad niechrześcijańskiej nienawiści wobec obcych i wobec “zdrajcόw-Polakόw” pod płaszczem ewangelizacji. Znόw przypominają mi się słowa Papieża Jana Pawła wypowiedziane w ONZie, “Musimy wyjaśnić zasadnicze różnice pomiędzy niezdrową formą nacjonalizmu, który uczy pogardy dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest właściwą miłością własnego kraju. Prawdziwy patriotyzm nigdy nie stara się dążyć do dobrobytu własnego narodu kosztem innych.”
Słowa te przypominam sobie gdy czytam w Tygodniu Polskim lamentacje Polish Youth Association (właściwa nazwa “Patriae Fidelis”) za to że nie dopuszczono ich pod pomnik Lotnikόw w Northolt. Hillingdon Council miał poważne co do nich obawy w związku z niemądrym użyciem petard pod pomnikiem w zeszłym roku. Żal mi przedewszystkiem tych “potomkόw polskich pilotόw” i Sybirakόw ktόrzy niechybnie dołączyli się do tego pochodu. Ta niby niewinna organizacja młodzieżowa zachwyca się tradycją Narodowych Sił Zbrojnych (niestety nie najlepszym wzorem polskości czy polskiego patriotyzmu), a jej członkowie hołubią rzekomych bojownikόw o Polskę ktόrzy odgrywali rolę zbirόw dla brytyjskiego gangstera. Właściwie szkoda mi tej młodzieży rόwnież bo mogliby odegrać bardziej pożyteczną rolę w tym kraju w ramach polskiego harcerstwa czy pracy społecznej przy opiece nad starszymi. Nie rozumieją że swoją obecnością i zachowaniem w obecnych swoich strukturach psują wizerunek i dobre imię Polski w tym kraju.
Bardziej mnie martwią organizacje młodzieżowe jak Stowarzyszenie Patriotyczne “Ogniwo”, ktόre organizuje na Wyspach ćwiczenia wojskowe w porozumieniu z byłym instruktorem “Gromu”. Też żal mi ich bo są to ludzie patriotyczni, przeważnie młodzi, ktόrzy zachłystują się historią Polski ale patrzą już wtedy na otaczającą ich rzeczywistość przez niekrytyczny pryzmat tych bohaterόw narodowych, a szczegόlnie poszczegόlnych żołnierzy “wyklętych” na ktόrych się wzorują, niezależnie od ich indywidualnych poczynań. Żal mi też działaczy prawicowej grupy Polska Niepodległa ktόrzy nie mogą się nadziwić że posłowie I władze brytyjskie przeszkadzają im w sprowadzeniu rόżnych mόwcόw z Polski. Winią za to “komunistόw” brytyjskich w Labour Party i “niepatriotycznych” polskich donosicieli. Nie rozumieją że osoby ktόre chcą tu sprowadzać, jak zajadły antysemita Jacek Międlar, czy cyniczny endecki publicysta Rafał Ziemkiewicz, kpiący w telewizji z pojęcia “żydowskie obozy śmierci” i nawołujący na walkę z Islamem, są zagrożeniem dla układu społecznego Wielkiej Brytanii. Ci mόwcy podżegają swoich słuchaczy do wykpiwania integracji mniejszości społecznych w tym kraju i starają się podważać strategiczną wspόłpracę z społeczeństwem muzułmańskim we wspόlnej walce z terroryzmem. Są też bardziej niebezpieczne jawne polskie grupy rasistowskie jak ci ostatnio skazani na więzienie za rozboje w Liverpoolu, czy te ugrupowania polskie ktόre szukają wspόłpracy z neo-faszystowskimi organizacjami brytyjskimi, bo ci rzeczywiście są wrogami Polski.
Dlatego mόwię tym zapalonym patriotycznym entuzjastom w czarnych koszulach aby, pozostając wiernym swoim zamiłowaniom historycznym, wyszli ze swojego getta, weszli w nurt życia politycznego w Wielkiej Brytanii i tam działali na korzyść zarόwno Polski, tutejszych Polakόw i rόwnież dla dobra kraju zamieszkania. Jak to się mόwi w Anglii, “Get a life!”

Wiktor Moszczyński 9 marzec 2018 Tydzień Polski


Wednesday, 21 February 2018

Otwarty List do Marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego


Szanowny Panie Marszałku!
Dziękuję za zwrόcenie się do zorganizowanej Polonii z apelem o wspόlne akcje dla obrony dobrego imienia Polski. Polonia brytyjska docenia tę wspόłpracę z przedstawicielami rządu polskiego i zapewniam że już to robimy własnymi środkami.
W wypadku Polakόw w Wielkiej Brytanii robimy to bezustannie od 1940 roku kiedy rząd gen. Sikorskiego przeniόsł się do Londynu po upadku Francji. Przez okres okupacji niemieckiej a pόźniej gdy Polka znalazła się pod jarzmem Sowietόw i ich polskich kolaborantόw, polscy publicyści i polskie oragnizacje kombatanckie przemawiały w imieniu wolnej Polski, szerząc prawdę o zbrodniach dokonanych wobec narodu polskiego i korygując zarόwno niemieckie jak i sowieckie kłamstwa. Robiliśmy to nie tylko słowem pisemnym, ale rόwniez w wielkich, często wręcz masowych, demonstracjach. Przypominam marsz milczenia przeciw wizycie Chruszczowa i Bułganina, a pόżniej w obronie studentόw marcowych, przeciw wizycie KGBowca Szelepina, w poparciu dla robotnikόw wybrzeża w roku 1970, a potem w obronie Solidarności i przeciw stanu wojennego. Stawialiśmy pierwszy pomnik katyński na świecie. Prowadziliśmy czynny i ekeftywny lobbying w sprawie zniesienia wiz dla Polakόw w roku 1992, przyjęcia Polski do NATO i Unii Europejskiej (akcja Poland Comes Home) i wielokrotne wystąpienia w obronie egzaminόw z języka polskiego. W tych momentach polskie organizacje wspόłpracują i wykorzystują swoje kontakty w mediach brytyjskich, parlamencie i władzach samorządowych. W ostatnich trzydziestu latach jako przewodniczący Polish Solidarity Campaign, a pόżniej jako rzecznik Zjednoczenia Polskiego, sam odgrywałem czynną role w tych inicjatywach. Obecnie zajmuje się obroną praw obywateli unijnych po Brexicie.
Nie zwlekaliśmy też w sprawach kłamstw i przekręconych faktόw o udziale Polski w Drugiej Wojnie Światowej, a szczegόlnie w sprawie Holocaustu. Od początku mieliśmy tu dobre stosunki z organizacjami żydowskimi w Wielkiej Brytanii, i wzajemnie szanowaliśmy Pamięć Narodową naszych narodόw. Żydzi pamiętali o swoim Holocauscie, a Polacy przeżywali swoją Golgotę gdy na pierwszym planie Niemcy i Rosjanie, ale rόwnież Ukraińcy, Litwini I Białorusini, mordowali polską ludność i wyniszczali wszelkie oznaki polskości. Przez wiele lat, przy pomocy organizacji jak Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii i Polish Media Issues, zadawaliśmy kłam w mediach brytyjskich o roli Polakόw w zagładzie Żydόw i tępiliśmy skutecznie określenia “Polish death camps” czy “Polish concentration camps”. Powtarzam, “skutecznie”, dlatego że to określenie już prawie nigdy nie ukazuje się w prasie i telewizji brytyjskiej, a wiele redakcji krajowych zakazało użycia tego określenia. Najczęściej określenia te były wynikiem niedbalstwa brytyjskich dziennikarzy, szczegόlnie w prasie lokalnej, gdy opisywali wrażenia z wypraw brytyjskiej młodzieży szkolnej do Oświęcimia. Nawet w momentach kiedy ukazywały się wręcz wrogie czy złośliwe komentarze o naszej roli w czasie Holocaustu w prasie brytyjskiej, były to wypowiedzi poszczegόlnych jednostek żydowskich, a nie ich organizacji.
Jesteśmy więc gotowi, Panie Marszałku, dalej występować w tej sprawie indywidualnie i zbiorowo, i wielu młodszych już Polakόw robi to znakomicie. Wyczuwam że w Swoim apelu Pan Marszałek nie zapowiada przeznaczenie nowych środkόw finansowych na tą walkę. Nie szkodzi. I tak będziemy to dalej robić. Pochwalamy też tutejszą Ambasadę za ich czynną role w tych inicjatywach.
Natomiast osobiście muszę stwierdzić z żalem że wprowadzenie nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, na ktόrą powołuje się Pan Marszałek, jest błędem w walce o dobre imię Polski. Nowa ustawa stwierdza że za publiczne przypisywanie Narodowi Polskiemu odpowiedzialność czy wspόłodpowiedzialność za zbrodnie nazistowskie podlega grzywnie lub więzieniu na okres 3 lat. Od razu mόwię. “Bad idea”.
Polska chce zaliczać się do wielkich narodόw Europy, jak na przykład narody brytyjskie, czy francuskie, czy hiszpańskie. Ale te narody nie potrzebują prawodawstwa chroniącego swojego dobrego imienia. Bo wielki narόd gotόw jest przynać sie do swoich chwalebnych wyczynόw i do swoich przestępstw, zarόwno narodu jak i jednostek. Każdy kraj ma swoich aniołόw i swoich demonόw. Polska nie jest inna. A przecież Polska nie ma na swoim sumieniu takich masowych zbrodni kolonialnych jakich popełniały powyższe trzy narody. Nowelizacja ustawy o IPN może więc być nie tyle wynikiem wielkości naszego narodu, ile skutkiem nadmiernej wrażliwości nieczystego sumienia w działaniu swoich nikczemniejszych jednostek. Izoluje nas i ośmiesza.
Uważam że sprawa korygowania faktόw o roli Polakόw jest sprawą dla historykόw i publycistόw, ale nie dla prawnikόw. Pamiętamy i uwypuklamy rolę rządu polskiego w Londynie nagłaśniającego zbrodnie wobec narodu żydowskiego przez Niemcόw. Pamiętamy że ZWZ, a potem Armia Krajowa, karała Polakόw wyrokiem śmierci za wydawanie Żydόw w ręce Gestapo a mόwimy też o tym że polskim rodzinom groziła zagłada jeżeli jeden z jej członkόw był złapany w pomaganiu czy przechowywaniu Żydόw. Znamy szlachetną i bohaterską działalność Rady Pomocy Żydom – “Żegoty”. Wiemy o drzewkach w muzeum Yad Vashem poświęconym Polakom ktόrzy ratowali Żydόw. Nagłaśniamy te pozytywne przykłady działalności indywidualnych Polakόw i oficjalnych władz reprezentujących Rząd Polski. W tym tygodniu pisaliśmy w tej sprawie do “Guardiana” w odpowiedzi na ich negatywny komentarz redakcyjny. Tu nie mamy czego się wstydzić. Ale nie możemy zaprzeczać że rόwnolegle z tym bohaterstwem szmalcownicy wydawali Żydόw Niemcom i to nie były tylko “przypadki odosobnione”. Zdala od szlachetnych zamiarόw przywόdzstwa podziemia w Warszawie, organizującego pomoc dla Żydόw i zbierania informacji o ich zagładzie, grupy prymitywnych Polakόw polowały i zabijały Żydόw chowających się w lasach. Nie każdy oddział partyzancki w terenach wiejskich dzielił szlachetne nastawienie stolicy do Żydόw. Wojna jest rzeczą straszną i ostatecznie może wypaczyć normalne zachowania humanitarne cywilnego społeczeństwa oszołomionego terrorem i otaczającej go tragedii narodowej. Te zbrodnie istniały i nie reprezentowały woli narodu, ale Żydzi, a szczegόlnie dzieci żydowskie, były ich ofiarami czy świadkami. I niestety te świadectwa wytykają nam, czasem oparte o prawdę, a czasem zmyślone czy przesadzone.
Uważam że trzeba badać kolaborację Polakόw z okupantem hitlerowskim z tą samą intensywnością co wspόłpracę z władzami sowieckimi. Mimo że jest to przykry temat dla nas. Wiem że nowelizacja ustawy zastrzega że ta kara nie będzie obowiązywała działalności badawczej czy twόrczosci artystycznej. Ale nie uważam za wskazane aby policjant czy prawnik miał określać co jest działalnością badawczą czy artystyczną, a co aktem złośliwości lub wrogiej dezinformacji. Zła interpretacja tego prawa już doprowadziła do potępienia Polski przez rządy Izraela i Ukrainy i podważa atmosferę wspόlpracy w ktόrej zespoły historyczne tych nacji starały się dojść do wspόlnego porozumienia i do uzyskania obiektywnej prawdy o wspόlnej przeszłości wojennej. Pan Marszałek pisze że “jest to droga do budowania mostόw pomiędzy oboma narodami “, ale widać że w tej chwili, wręcz na odwrόt, wprowadzenie sankcji prawniczych uniemożliwia rzetelną interpretację o zbrodniach hitlerowskich. Rόwnież wywołało to ostrą reakcję w mediach amerykańskich I oświadczenie od Departamentu Stanu o zachwianym “partnerstwie” z Polską, a pojawienie się hasztagu “#polishdeathcamps” na internecie wzrόsło dramatycznie od niemal zera do 28 milionόw w ciągu pierwszego tygodnia po nowelizacji.
Wiem że tu działają emocje. Polakόw denerwuje i frustruje każda wzmianka za granicą o polskim anty-semityzmie i o rzekomych polskich zbrodniach. Turkόw też denerwowały ciągłe wzmianki o masowych mordach Ormian w czasie Pierwszej Wojnie Światowej. Wprowadzili zakaz wymienienia tych zbrdodni pod groźbą więzienia. Nic im to nie dało bo o zbrodniach powszechnie wiadomo za granicą a młodzież turecka jest pozbawiona możliwości poznania przykrej prawdy o swojej przeszłości. Nie bądźmy Turkami. Polskie władze powinni były opanować swoje emocje i ograniczać się do publicystyki I do badań historykόw aby swoją prawdę rozszerzać.
I nie wypominajmy Żydom na szczeblu państwowym o zbrodniach żydowskich jednym tchem z zbrodniami niemieckimi. Kolaboracja Judenratόw i policji żydowskiej w gettach jest ich wewnętrzną tragedią. Nasze narody są bardzo podobne. Nie lubimy jako obcy wytykają nam nasze mniemane czy prawdziwe zbrodnie, oczyszczając w ten sposόb ich własne zbrodnie czy nieczynność. Panie Marszałku, spodziewam się większej i rozsądniejszej dyplomacji od naszych władz.
Mimo tych uwag jestem przekonany że polonia brytyjska w niczym nie zawiedzie Polski w tropieniu i korygowaniu nieprawdziwych informacji o naszym kraju. I że Senat z tym samym poświęceniem zajmie się tez losem Polakόw w Wielkiej Brytanii po Brexicie.
Łączę wyrazy poważania,
Wiktor Moszczyński

Wednesday, 7 February 2018

Premier Osaczony przez Własną Partię


Żle się dzieje w państwie brytyjskim. Służba zdrowia jest w permanentnym stanie kryzysu. Ordynatorzy szpitalni I doktorzy wysyłają otwarte listy domagając się nowych inwestycji. Brakuje funduszy na utrzymanie wielu domόw starcόw. Nadchodzi dodatkowy kryzys przy fundowaniu państwowych emerytur przy rosnącej ilości osόb w wieku emerytalnym. Rośnie ilość osόb bezdomnych, a wiele rodzin skazanych jest na przebywanie wieloletnie w hostelach bez własnego stałego dachu nad głową. A do tego wzrasta zadłużenie państwa i zadłużenie dużej proporcji społeczeństwa. Większośc osόb młodych nie stać będzie na kupno własnego mieszkania kiedykolwiek w swoim życiu. Zbankrutowała firma Carillion, druga największa firma budowlana, ktόra zatrudniała prawie 40,000 osόb, mimo że była szczegόlnie faworyzowana przez rząd przy strategicznych projektach. Rośnie dramatycznie ilość napadόw na ulicach brytyjskich miast przy użyciu broni palnej czy noży. Służby bezpieczeństwa grożą że mogą nastąpić dalsze zamachy ze strony fanatykόw islamskich. Były szef sztabu armii twierdzi że brytyjskie siły zbrojne nie będą w stanie sprostać prowokacyjnemu atakowi ze stron wojsk rosyjskich. Wisi nad społeczeństwem poczucie klęski i obawy o przyszłość.
No i do tego doszedł caly problem Brexitu narzucony krajowi przez słabo poinformowany elektorat w referendum ktόry opętał kraj jak huragan przed ktόrym nawet wybitniejsi zwolennicy pozostania w Unii ugięli się zgadzając na jakąś formę odejścia. Brexit ostatecznie pogłębił już długo istniejące i głęboko zakorzenione podziały zarόwno w społeczeństwie i w rządzącej partii konserwatywnej.
Konserwatyści uważają że Wielka Brytania potrzebuje rządu ktόry będzie mόgł z wizją i odwagą podjąć walkę z powyższymi problemami, wykazując że się odbił wreszcie od zestarzałej już polityki stałego zaciśkania pasa. Lecz wiedzą że większość potencjalnych wyborcόw poniżej wieku 40 lat, zdecydowanie szuka radykalniejszego rozwiązania. Według sondaży mogą nawet się godzić na zwiększone opodatkowanie dla służby zdrowia, przymusowe wykupienie tysiąca pustych mieszkań, zwiększone zadłużenie państwa i przejęcie administracji kolei i usług energetycznych przez państwo. Tego właśnie oferuje społeczeństwu szef opozycji Corbyn. Dla Torysόw jest to nie do przyjęcia. Potrzebują więc innego rozwiązania ktόrego może im tylko dostarczyć jakaś charyzmatyczna osoba na czele rządu. A jak nie jest stanie odegrać tą rolę obecny lider, to trzeba będzie znaleść innego.
Nie jest prawdą że Pani Theresa May nie miała wizji. Przekazała społeczeństwu i partii swoją wizję gdy obejmowała funkcję premiera po odejściu Camerona. Określiła wynik referendum jako “cichą rewolucję” osόb pokrzywdzonych przez όwczesną politykę gospodarczą. Na pierwszym zjeździe swojej partii w październiku 2016 mόwiła że jest obowiązkiem rządu interweniować w gospodarce kiedy system jest nie wydajny, na przykład w budowaniu wystarczającej ilości mieszkań, czy w modernizowaniu internetu, czy kontrolowaniu cen dostarczycieli energii (gdy to samo proponował 3 lata wcześniej przywόdca Labour, Ed Miliband, Torysi okrzyknęli go “marksistą”). Mόwiła o potrzebie wyciągnięcia pomocnej ręki aby zapobiec “palącej niesprawiedliwości” wobec mniejszości narodowych i białych rodzin robotniczych ktόrzy winni mieć to samo prawo do postępu społecznego co mają klasy średnie. Twierdziła że nie można tylko polegać na wierze w “indywidualizm i własną korzyść”. Trudno traktować te poglądy jako ortodoksyjne konserwatywne myślenie ktόre normalnie jest oparte na ograniczeniu roli rządu w gospodarce rynkowej. Lecz nie mając wόwczas alternatywnego wyboru Partia Konserwatywna musiała przełknać tą wizję tzw. “Great Meritocracy”. A społeczeństwu brytyjskiemu ta spokojna progresywna wizja nawet spodobała się. Wewnątrz Partii Pracy wrzała wόwczas wewnętrzna wojna o władzę między Corbynem a bardziej umiarkowanymi posłami, więc innej alternaywy nie było.
Pozatem społeczeństwo przeżywało jeszcze szok dezorientacji po własnej decyzji w referendum unijnym i czuło się bardziej bezpieczne pod ogόlnikowym hasłem Pani May że “Brexit to Brexit”. W ten sposόb, jako dotychczasowy zwolennik pozostania w Unii, Theresa May chciała rόwnież zdobyć zaufanie tej części elektoratu ktόre głosowało za Brexitem. Na skutek tego zwrotu kierunku musiała wiecznie oglądać się za siebie aby upewnić się że wciąż posiada poparcie tych najbardziej zagorzałych Brexitowcόw w Partii Konserwatywnej. Musiała przemawiać z tak samym żarem jak oni. Wobec tego jej postawa wobec Unii nie była kwestią stałego przekonania, a raczej pozowania, aby utrzymać konsensus wewnątrz swojej skłόconej partii i skłόconego rządu. Na zewnątrz odgrywała rolę żelaznej damy walczącej zażarcie o suwerenność polityczną i prawną, a wewnątrz musiała się słaniać przed ciosami to jednej strony, a to drugiej. To bardzo utrudniało jej w utrzymaniu poparcia skłόconego gabinetu w czasie przewlekłych negocjacji z Unią.
Jej oryginalna wizja nie przetrwała wyborόw w ubiegłym roku. Okazała się za mało przekonywaująca i jako kandydat, i jako premier. A wynik tak osłabił jej partię i ją samą że nie miała już szansy narzucić swoje woli inaczej niż przez apelowanie o lojalność wobec niej w czasie burzliwych sporόw i znaczących trosk ktόre ją otaczały. Dotychczas każda decyzja jej rządu uzależnia się od unikania podziałόw i szukania konsensusu osόb ktόre mają jaskrawo odmienne poglądy, a najbardziej dotyczyło to kwestii odejścia od Europy. Od maja ubiegłego roku jej rząd błąka się od jednego kryzysu do drugiego, podejmując decyzję w ostatniej chwili i nie dając jej możliwości oddechu aby stworzyć nową jasną wizję dla swojego premierostwa. Mimo stałych upokorzeń wciąż uporczywie trzyma w ręku ster, udając gdy ją opluwają że to tylko deszcz. A jej głόwni ministrowie wciąż bezkarnie prowadzą własną politykę opartą na oświadczeniach prasowych, czy na wypowiedziach w parlamencie, ktόre rząd musi wciąż wyjaśniać komentarzem czy wręcz korygować. Torysi są już zmęczeni tym sposobem rządzenia państwem i wiedzą że każdy nowy krok w kierunku niezgody wzmacnia tylko szanse ewentualnej utraty poparcia w parlamencie, wywołania nowych wyborόw i ewentualnego zwycięstwa dla Corbyna.
Lecz jak tu doprowadzić do rezygnacji nieszczęsnej Pani Premier bez wywołania tej wojny domowej ktόra mogłaby ewentualnie zniszczyć ich partię? Szczegόlnie kiedy nie ma odpowiedniego kandydata ktory mόgłby ją zastąpić? Oczywiście każdy poseł ma swojego kandydata. Zamachowcy już ostrzą noże. Już znaczna grupa posłόw złożyła wniosek do Sir Graham Brady, prezesa komisji odgrywającej rolę rady klubu parlamentarnego konserwatystόw (tzw. komitet roku 1922). Ale poza samym prezesem tej rady nikt nie wie ile podpisόw już złożono. Jedynie wiadomo tylko że ta liczba będzie ujawniona gdy przekroczy statutowy prόg 48 posłόw, wystarczający aby wywołać nową elekcję na lidera.
Teoretycznie największe szanse mogliby mieć ministrowie spraw wewnętrznych Amber Rudd i spraw zagranicznych Boris Johnson. Pierwsza, dotychczas lojalna wobec Theresy May, reprezentuje głos tych posłόw ktόrzy chcą uzyskać “miękki” Brexit, czyli przynależność do ograniczonej strefy bezcłowej z Unią ale z możliwością załatwienia oddzielnych umόw handlowych pozaunijnych. Natomiast Boris Johnson, stronnik twardego Brexitu, wykazuje ciągłe prόby zaszantażowania Theresy May, przez publiczne deklaracje poprzedające kolejne spotkania gabinetu gdzie stara się narzucić swoją własną wersję odejścia, Chce aby Wielka Brytania miała zapewnioną wolną rekę do innych umόw międzynarodowych, i pełne uniezależnienie się od Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, nawet jeżeli to oznacza wprowadzenie cła na towary brytyjskie i europejskie. Johnson aż kipi otymizmem, a w przeszłości wykazał że jest osobą mającą poparcie też wśrόd elektoratu Labour, gdy był burmistzem Londynu. Jako czołowy zwolennik Brexitu może wykazać dużą elastyczność, jak na przykład przy poparciu praw obywateli unijnych, bo nie boi się Brexitowskiego zaplecza. Ale rόwnież jest bezgranicznym oportunistą do ktόrego wielu politykόw nie miałoby już zaufania. Wśrόd innych kandydatόw jest jeszcze skrajnie prawicowy młody “twardy” Brexitowiec, Jacob Rees-Mogg, ktόry oskarża pracownikόw w ministerstwie finansόw o okłamywanie społeczeństwa swoimi negatywnymi prognozami; ambitny nowo mianowany minister obrony, Gavin Williamson, ktόry walczy o zwiększenie uszczuplonego budżetu na brytyjskie siły zbrojne, i rezolutna pro-unijna szefowa szkockich konserwatystόw, Ruth Davidson, ktόrej głόwnym mankamentem obecnie jest jej brak mandatu poselskiego w parlamencie w Westminster. A na tym nie kończy się wcale lista potencjalnych kandydatόw, z ktόrych każdy reprezentuje inną wizję i inną opcję polityczną w sprawie negocjacji z UE.
W tym tygodniu, pod nowym naciskiem negocjatorόw unijnych i organizacji przemysłowych, rząd musi wreszcie określić w ktόrym kierunku idzie. Nie może już być jakiegoś komromisu pisanego na wodzie. Czy Wielka Brytania pozostaje w Unii Celnej lub podobnej strukturze, czy odcina się od bezcłowego handlu z krajami Unii? Jeżeli na zebraniu gabinetu w tym tygodniu Theresa May nie będzie mogła wreszcie podjąć tej decyzji, musi zrobić to ktoś inny. Albo nowy lider, albo parlament.
Wiktor Moszczynski 9 luty 2018 Tydzień Polski

Thursday, 18 January 2018

Chaotyczna Prezydentura

Po pierwszym roku prezydentury Donalda Trumpa pozostajemy pod wrażeniem obrazu chaosu ktόry niestety panuje obecnie w stolicy wolnego świata. Tam, gdzie przez ostatnie 70 lat przyzwyczailiśmy się do polegania na stanowczym stonowanym głosie męża stanu przemawiającego w obronie wolności, demokracji czy tolerancji, lecz wspartego największą potęgą militarną świata, teraz słyszymy tylko stały bełkot politycznego samouka otoczonego zdezorientowanym dworem, z ktόrego od czasu do czasu emanuje niespodziewany głos rozsądku i stanowczości.
Cokolwiek było dla nas niezrozumiałe w zachowaniu i wyczynach Prezydenta Trumpa zostało ostatnio naświetlone I wyjaśnione przez autora amerykańskiego Michael Wolff ktόrego Trump sam zaprosił aby “zamieszkał” na 3 wstępne miesiące jego prezydentury na kanapie w Białym Domu i spisał swoje wrażenia. I tak właśnie zrobił. Z tytułem “Fire and Fury” (“Ogień I Gniew”) książka stała się źrόdłem bezcennych anegdotek, ale rόwnież zrόwnoważonych komentarzy, o Prezydencie I jego skłόconej amatorskiej ekipie.
W moim poprzednim opisie Donalda Trumpa, pisanym w momencie kiedy wygrał wybory, oceniałem jego głόwną podstawę działania politycznego jako opartą na poglądach przeciętnego białego robotnika siedzącego w barze i prawiącego o stanie świata na bazie swoich pretensji do swoich niskich zarobkόw, wysokich podatkόw I niezadowolenia z słabnącej roli Stanόw Zjednoczonych w świecie. Trump świetnie wyczuwa to niezadowolenie tych nieuprzywilejowanych środowisk z ktόrych elity rządzące kpiły i zaniedbywały, a ktόre posiadają poczucie głębokiej społecznej krzywdy. Chamowaty cyniczny kandydat Trump, mimo swoich ujemnych cech, pozostaje odzwierciedleniem tego sfrustrowanego elektoratu, i po roku chaotycznego rządzenia nie traci zaufania tych środowisk, tworzących stałą jedną trzecią wyborcόw.
Wolff z tym się nie kłόci ale tłumaczy inne często sprzeczne ze sobą wątki w decyzjach i oświadczeniach Prezydenta Trumpa. Wynikają z konfliktu między trzema kierunkami politycznymi ktόre walczą o ucho Prezydenta.
Jeden kierunek to prowokacyjny nacjonalizm grupy medialnej Breitbart ktόrego uosobieniem jest prawicowy guru Trumpa, Steve Bannon, już dziś w niełasce, Zespόł ten uważa że Stany są wykorzystane ekonomicznie przez niekorzystne dla Ameryki umowy handlowe i międzynarodowy handel wolnorynkowy i przez napływ pracownikόw z zewnątrz ktόry podważa poziom płacy amerykańskich robotnikόw i jest w konflikcie z chrześcijańską kulturą Ameryki. To ten obόz jest najbardziej odpowiedzialny za agresywność w polityce Trumpa, między innymi w swojej krytyce europejskich aliantόw za ich pobłażliwość wobec uchodźcόw i za ich brak wsparcia finansowego dla utrzymania NATO. (Jak też zapowiadałem, obecna Polska PiSowska jest tym wyjątkiem ktόry Trump stawia za wzόr dla innych państw europejskich.) To Bannon dopilnował agresywny tekst przemόwienia inauguracyjnego nowego przezydenta ze swoim szcegόlnym prowokacyjnym hasłem “America First”. To Bannon kierował Trumpa w drodze do rosnącej izolacji dyplomatycznej, odstępując od umowy paryskiej dotyczącej zmian klimatycznych i od umowy handlowej z państwami wschodniej Azji. To Bannon przygotowywał kolejne dekrety prezydenckie “executive orders” skierowane do budowy muru na granicy meksykańskiej I do zahamowania wiz wjazdowych dla siedmiu państw muzułmańskich. To on namawiał do wprowadzenia dekretu uzasadaniającego użycia tortur fizycznych w przesłuchiwaniu terorystόw (na co generałowie w żadnym wypadku się nie zgodzili). Bannon był głόwnym motorem wypowiedzenia wojny mediom I środowiskom liberalnym. Trump chętnie podchodził do tych inicjatyw bo były zgodne z jego charakterem ale podłoże ideologiczne pochodziło z tego obozu. Od sierpnia ten kierunek osłabł kiedy usunięto wreszcie Bannona, a teraz szczegόlnie po publikacji książki Wolffa, gdzie cytowano Bannona często krytykującego Trumpa jako ignoranta.
Drugi obόz to tradycyjny konserwatyzm Partii Republikańskiej ktόrej głόwnym przedstawicielem w Białym Domu był pierwszy szef sztabu Reince Priebus. Ich celem było obniżenie podatkόw I rozwiązanie system ubezpieczenia na zdrowie, związanego z Prezydentem Obamą. Bannon miał ten sam cel ale wolał załatwiać to dekretami. Natomiast Republikanie mający większość w obu izbach Kongresu domagali sie wprowadzenia nowego budżetu drogą legislacyjną. Mimo wielu oporόw obniżenie podatkόw wprowadzono, choć głownymi beneficjentami byli jego koledzy miliarderzy i wielkie korporacje amerykańskie; natomiast walka o zastąpienie systemu Obamacare na razie ugrzęzła.
Trzeci kierunek to tzw. obόz “Jarvanka”, składający się z cόrki przezydenta Ivanki i jej małżonka Jared Kushnera, ktόra tworzy wciąż oddzielną frakcję “biznesową”, szukającą mniej konfrontacyjnego podejścia do establishmentu politycznego. To np. Ivanka Trump namόwiła ojca, przy użyciu zdjęć zmasakrowanych dzieci, aby zareagował ostro na okrucieństwa reżymu Assada w Syrii bombardowaniem syryjskiej bazy lotniczej. To okazało się bardzo skutecznym zabiegiem, mimo opru Bannona, ktόry uważał że Ameryka nie powinna interweniować tam gdzie nie ma interesόw gospodarczych czy wojskowych. Lecz to Kushner i synowie Trumpa wprowadzili ojca w zamęt przez bliższą wspόłpracę z wywiadem rosyjskim w czasie wyborόw, a po wyborach doprowadzili do zwolnienia szefa FBI, James Comey, co wywołało dalsze ujemne skutki w rozpoczęciu dochodzeń ze strony komisji FBI dot. rzekomych kontaktόw zespołu Trumpa z Rosjanami. To rόwnież Kushner namόwił Trumpa do kotrowersyjnej i nieprzemyślanej decyzji uznania Jerozolimy jako stolicy Izraela i do jednostronnego wsparcia dla Arabii Saudyjskiej w nadchodzącym konflikcie z Iranem.
Po odejściu Bannona i Priebusa, i po wyrażnym osłabieniu obozu “Jarvanka”, co raz ważniejszą rolę odgrywają trzej generałowie, Kelly, Mattis i McMaster, ktorzy starają się przywrόcić Ameryce bardziej stabilną politykę zagraniczną. Ale nawet oni nie są w stanie powstrzymać Trumpa od nieprzemyślanych wystąpień na swoim koncie w Twitterze, na temat Pόłnocnej Korei czy Iranu, czy korygować jego wulgarne uwagi o państwach afrykańskich. Wiemy z książki Wolffa że stosunek Trumpa do swoich generałόw jest dwuznaczny. Imponują mu ich rangi wojskowe i ich doświadczenie, ale jako kompletny ignorant ktόry nie czyta żadnych książek i raportόw, nie znosi gdy go pouczają co ma robić, a ich wywody po prostu nudzą go.
Wolff opisuje jak ta niewiedza i ignorancja wynikają częściowo z tego że Trump nigdy nie zamierazał wygrać wybory i zostać prezydentem. Nikogo bardziej nie zaskoczyła jego wygrana, niż jego samego. Liczył się z tym że będzie miał dobry wynik ale bez wygranej, bo chodziło mu o wykorzystanie swojej “nieudanej” kandydatury na założenie nowej sieci medialnej o wyraźnym obliczu anty-liberalnym. Nie wypracował sobie odpowiedniego usposobienia do prowadzenia swojej prezydentury. Decyzje wymagające żmudnego przygotowania po prostu go nudzą. Denerwuje go wszystko co wymaga wysiłku i szybko zwala winę na otoczenie gdy decyzje są wydłużone czy trafiają na niepowodzenie. Nie znosi procedur legislacyjnych w Kongresie i nie rozumie rolę takich konwencji jak nie prowadzenie własnych interesόw biznesowych i rodzinnych w Białym Domu. Łamię wszystkie konwencje, jak np nie ujawnienie swoich opłat podatkowych, i dotychczas to mu uchodzi. Szybko traci ciepliwość, a szczegόlnie z prasą, bo nie uznaje innej prawdy niż tą ktόrą sobie wyimaginował i nigdy nie przyznaje się do winy czy do zmiany zdania. Atakując agresywnie swoich oponentόw jest jednak wciąż zdziwiony że we wielu środowiskach jest tak niepopularny. A zmienność jego polityki wynika nie tyle z tego że go ktoś przekonał ale po prostu od tego kto ostatni z nim rozmawiał. Trump nie lubi słuchać innego głosu, niż swojego.
Obraz Wolffa jest przerażający, choć Wolff nie żywi wrogiego nastawienia wobec Trumpa. Lecz z licznych rozmόw ze sztabowcami Białego Domu wie że większość jego najbliższych wspόłpracownikόw traktują go po cichu jak dziecko, ktόrego zachcianki trzeba wziąż zadawalać I jego genialność chwalić. Sekretarz stanu Tillerson, na przykład, po cichu nazwał go “pieprzonym kretynem”. Generałowie nim pogardzają i pojawia się u nich obawa że ktόregoś dnia jego chaotyczna niepoczytalność może doprowadzić albo do stanu oskarżenia (“impeachment”) prezydenta, albo do powołania się jego gabinetu na Poprawkę nr 25 do Konstytucji aby usunąć Prezydenta ze względu na zły stan zdrowia. Ten drugi wariant stał się mniej prawdopodobny po ogłoszeniu w środę pozytywnych wynikόw jego badania przez doktora.
Na razie, dopόki gospodarka pozostaje w dobrym stanie a wojna z Koreą nie wybucha, to Prezydent Trump pozostaje bezpieczny. Lecz trudno uniknąć konlkluzji że jak długo mamy tego prezydenta to cały świat, łącznie z Ameryką, nie pozostaje bezpieczny.
Wiktor Moszczyński 19 styczeń 2018