Wednesday, 15 May 2019

Danuta Hübner w POSKu


We wtorek 14 maja w Sali Multimedialnej w POSKu odbyło się spotkanie londyńskiej Polonii z europosłem Danutą Hübner ktόra kandyduje ponownie do Parlamentu Europejskiego, tym razem z warszawskiej listy Koalicji Europejskiej.
Z wykształcenia ekonomistą Profesor Dr hab. Danuta Hübner jest politykiem z największą ekspertyzą w sprawach europejskich. Była wspόłorganizatorką a ostatecznie szefem Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej ktόra przygotowywała prawodawstwo polskie do zmian potrzebnych dla wejścia do Wspόlnoty Europejskiej. Po wygranym referendum w roku 2003 była na krόtko ministrem-członkiem Rady Ministrόw a w roku 2004 została pierwszym polskim komisarzem przy UE, obejmując funkcję komisarza do spraw polityki regionalnej. Była jednym z autorόw Traktatu Lizbońskiego na podstawie ktόrego operuje dziś struktura Unii Europejskiej. W roku 2009 wybrana po raz pierwszy do Parlamentu Europejskiego z ramienia Platformy Obywatelskiej, została wybrana na Przewodniczącą Komisji Rozwoju Regionalnego. Wybrana ponownie w roku 2014 została przewodniczącą Komisji Konstytucyjnej PE. Od roku 2017 jest jednym z najaktywniejszych członkόw Brexit Steering Group ktόra monitoruje dla Parlamentu Europejskiego negocjacje w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, a szczegόlnie sprawę ratowania praw obywateli unijnych (w tym Polakόw) w Wielkiej Brytanii. Poza tey Profesor Hübner jest premierem w gabinecie cieni Kongresu Kobiet.
Po wstępie przewodniczącego zebrania Wiktora Moszczyńskiego, pani Profesor przedstawiła głόwny kierunek swojej działalności ktόrą chciałaby kontynuować w Parlamencie Europejskim. Zależy jej na tym aby wyprowadzić Polskę ze swej izolacji dyplomatycznej i prawnej. Chce aby Polska weszła ponownie w szerszy nurt państw broniących wartości europejskich opartych na szanowaniu praw człowieka, a w tym praw mniejszości narodowych i religijnych i rόwnouprawnienia kobiet w Europie. Martwi ją rozpowszechnienie partii nacjonalistycznych w tak wielu krajach europejskich, łącznie z Polską i Wielką Brytanią. Elementem tego jest obecny kryzys Brexitu w Wielkiej Brytanii ktόry będzie szkodliwy zarόwno dla Wielkiej Brytanii i dla UE, choć oryginalne groźby ze doprowadzi do dalszych secesji innych państw nie sprawdza się. Polexitu mie będzie. Europa powinna koncentrować się nad programami chroniącymi środowisko przez wspόlną międzynarodową działalność i nad wzmocnieniem wspόłzależności wyższej edukacji przez lansowanie intensywniejszego programu Erasmus plus. Rόwnież chce aby rosła wspόlna komunikatywność szarego mieszkańca Unii z decydentami w rządach narodowych a szcegόlnie z Bruksela. Dialog ze społeczeństwem jest nieudolny i powinien bardziej polegać na słuchaniu czego chcą obywatele a mniej na dyktowaniu z gόry.
Wśrόd licznych pytań i dyskusji była interwencja ze strony Macieja Mańki, prezesa Federacji Polskich Stowarzyszeń Studenckich w Wielkiej Brytanii, ktόry alarmował o negatywnych skutkach ostatniej propozycji w Parlamencie Brytyjskim aby podnieść czesne dla studentόw unijnych do wysokiego poziomu innych studentόw zagranicznych. Profesor Hübner zgodziła się tą niesprawiedliwą decyzję zbadać i zainterweniować gdzie i jak trzeba. Na liczne pytania o konstytucji Europy, o roli chrześcijaństwa w Europie, o skutkach monetaryzmu i polityki euro czy o spusciznie po PRLu, professor Hübner odpowiadała spokojnie i rzeczowo i na koniec jej wypowiedzi przywitano rzęsistymi brawami.

Sunday, 12 May 2019

Nacjonalizm nie uratuje lodowcόw



Kibice serialu “Gry o Tron” są chyba najbardziej zorientowani w zrozumieniu nieobliczalnych posunięć głόwnych decydentόw w obecnym świecie – Trump, Putin, Xi Jinping, Kim Dzong Un, Netanyahu. Trudno powiedzieć aby ich decyzje w ostatnich trzech latach były w najlepszym interesie nie tylko ładu i pokoju na świecie, ale nawet nie w interesie własnego kraju. Obecnie działają jakby na zasadzie zaskoczenia swoich sojusznikόw i oponentόw. Lubią grozić, prowokować, a w momencie zaognionej konfrontacji, łasić się i czarować, choć to ostatnie nie tak dobrze wszystkim wychodzi. Efekt ich działań widać na każdym kroku wśrόd kul, napięć i łez na Bliskim Wschodzie, na pόłwyspie koreańskim, na Ukrainie, czy na Morzu Południowochińskim.
Walka o fikcyjny Westeros też jest oparta o bezwzględną walkę o prestiż prywόdcόw ktόry nie wiele ma do czynienia z interesem ludu. Buta, okrucieństwo, chęć zemsty, wiara we własne przeznaczenie czy żądza władzy są najczęstszą motywacją do czynόw w tym bogatym serialu telewizyjnym, opartym do pewnego stopnia na Wojnie Dwόch Rόż, z dorzuconymi smokami. Dlatego kibice serialu nie są tak szybko zaskoczeni nagłymi zmianami w dzisiejszej polityce międzynarodowej.
Lecz te niepoczytalne wybryki mają swoją osłonę ideologiczną w dzisiejszym świecie. Tą osłoną jest nacjonalizm, najczęściej podszywający się pod donoślejszy odcień zwykłego patriotyzmu. Ale często jest on zaprzeczeniem patriotyzmu, bo patriotyzm jest oparty na miłości do własnego kraju i do własnej kultury, łącznie z szacunkiem dla kultury innych państw. Natomiast na przykładzie nacjonalizmu mamy teraz co raz częściej całą armię małych Trumpόw i małych Putinόw uzasadniających swoje prowokacyjne wypowiedzi i zarządzenia na zasadzie ślepego wyolbrzymiania domniemanych praw własnego kraju bez oglądania się na prawa czy interesy innych państw. Każdy taki kacyk uprawia swoją własną wersję America First. Takie inicjatywy mają dać poczucie bezpieczeństwa bojaźliwym mieszkańcom ich własnego kraju podkreślając ich przynależność do szczepu opętanego mitami i kompleksami a osaczonego przez mniemanych wrogόw zewnętrznych i wewnętrznych.
Nacjonaliści chełpią się tym że ich ideologia obecnie zdobywa świat. Wygrywają w wielu miejscach wybory szczegόlnie opierając się na atrakcyjnej polityce prorodzinnej, i tworzą nową jakość ktόra zarazem zastępuje stary konserwatyzm i zwalcza rzekomo zdemoralizowany dekadencki świat liberałόw. Pozują i stąpają triumfalnie na swoich terenach zwalczając poprzednie podstawy gospodarki wolnorynkowej, ochrony praw człowieka i praw mniejszości, a zarazem wykpiwając prόby udzielania pomocy uchodźcom, zwalczania przejawόw rasizmu czy chroniących planetę przed chaosem klimatycznym.
Najlepszym przykładem tego nacjonalizmu w tym kraju jest Brexit. Zaciekłość skrajnych zwolennikόw ostrego Brexitu uniemożliwiło przegłosowanie skomplikowanego projektu wynegocjowanego z Unią przez Theresę May. Obecnie Brexit sparaliżował rząd, parlament i efektywną działalność obydwu głόwnych partii politycznych. Zwolennicy ostrego Brexitu i zwolennicy pozostania w Unii walczą ze sobą poza strukturami głόwnych partii i nie są w stanie kompromisowo godzić się na umiarkowany rządowy projekt wyjścia. Teraz Partia konserwatywna pozbywa się swojego premiera. W tym samym czasie Jeremy Corbyn jest odizolowany od kolegόw swojego klubu parlamentarnego. Nikt nie ma należytego autorytetu aby zakończyć w taki czy inny sposόb agonię Brexitu. Jest bezkrόlewie i paraliż.
Tymczasem stoi przed Wielką Brytanią i jej sąsiadami o wiele większe wyzwanie. Większe niż Brexit, większe niż groźby Putina, większe niż zawadiackie przechwałki Trumpa. W zeszłym tygodniu ONZ wydało 1500 stronicowy raport na temat co raz większego zaniku różnorodności biologicznej i dramatycznego zagrożenia ekosystemόw na lądzie, w morzu i w powietrzu. Gatunek ludzki już posunął się za daleko w niszczeniu naturalnych siedlisk dla wieleu innych gatunkόw fauny i flory. Doprowadził do niemal nieodwracalnego wzrostu temperatury naszej ziemi. Piszą że “około 1 million gatunkόw oczekuje wygaśnięcia, wielu z nich w ciągu najbliższych dekad, jeżeli nie podejmie się należnej akcji.” Lodowce roztapiają się, o 21cm podniόsł się poziom morza od roku 1900, oceany i rzeki zatrute są nawozami sztucznymi a ilość plastykόw w morzach wzrosła dziesięciokrotnie od roku 1980. Zatrucie dwutlenkiem węgla zatruwa mieszkańcόw większych miast. 75% powierzchni lądόw zaznało zmian w wyniku działań ludzkości, 66% powierzchni oceanόw doświadczyło zmiany biologiczne wynikające z kontaktu z ludzkością, a przeszło 85% mokradeł zostało wysuszonych. 32 miliony hektarόw tropikalnych lasόw stracono w latach 2010 do 2015 co dramatycznie zmniejsza ilość tlenu na planecie i likwiduje szanse nowych odkryć środkόw medycznych owocujących w roślinach tropikalnych. Litania strat trwa. A przyroda sama w sobie nie odrobi tych strat
A tym czasem w ostatnich 50 latach podwoiła się ilość ludzkich mieszkańcόw świata, globalna gospodarka wzrosła czterokrotnie a globalny handel wzrόsł 10-krotnie. Bez ograniczeń w produkcji i w użyciu terenόw lądowych ludzkość nie zawrόci tego niszczącego trendu. Międzynarodowa umowa paryska miała wprowadzić ograniczenia w użyciu trujących wyziewόw, ale nie wszystkie kraje temu podlegają, a Stany Zjednoczone i Brazylia wręcz zachłystują się tym że w ogόle tych zniszczeń i ciemnych przepowiedni nie uznają. Na helsińskiej konferencji Rady do spraw Arktyki, na przykład, gdy wyrażano troskę o topniejących lodowcach, amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo wyraził wręcz zadowolenia ze znikającej czapy lodowej bo “tam leży 13% nie wykrytych złόż naftowych na świecie, 30% nie odkrytego gazu” a poza tym topienie się lodu ułatwi dostęp do dalszego wydobycia uranu, złota, brylantόw, no i łowienia ryb.
W Wielkiej Brytanii komisja rządowa Environment Agency ostrzegała w zeszłym tygodniu o możliwości jeszcze częstszych powodzi na terenach nadmorskich i wzdłuż rzek w wyniku zmian klimatycznych. Tłumaczy że nie będzie można za każdym razem tylko budować co raz wyższe zapory przeciwpowodziowe. Oblicza że przy ewentualnym wzroście temperatury o 4 stopnie celsjusza nie będzie można zostawić decyzji zapobiegawczych poszczegόlnym terenom lokalnym i samorządom. Będzie trzeba planować ochronę przed powodzią według jednej wspόlnej strategii dotyczącej całego terenu lądowego Wielkiej Brytanii. Już 115 mil wybrzeża Wielkiej Brytanii odpisanych jest na straty a ponad 1100 mil wybrzeża jest podatne na erozję. Gdyby morze wzrosło o 2 metry wysokości 485,000 mieszkań byłoby nie do uratowania. W takim wypadku rząd brytyjski będzie musiał profilaktycznie podejmować decyzje ktόre tereny nie da się już uratować przy przyszłych powodziach i przeprowadzić tamtejszych mieszkańcόw na bezpieczniejsze tereny. Environment Agency uważa że jeden mld funtόw rocznie trzeba będzie wydawać centralnie na budowanie odpowiednich tam i inwestować w bardziej odporne budynki. Decyzje tego rodzaju może podejmować tylko rząd z autorytetem centralnie sterowany i wspόłpracujący z sąsiednimi państwami ktόrym grozi podobny kataklizm.
Groźby nieuchronnego zatrucia naszej planety i dramatycznego wzrostu w poziomie mόrz są obecnie największym wspόlnym wyzwaniem dla całej ludzkości. Wyrażnie tu widać konieczność wspόłpracy międzynarodowej w wprowadzeniu adekwatnych środkόw do podjęcia walki o wstrzymanie zmian klimatycznych. Aby podołać tej katastrofie wszystkie kraje muszą dołożyć się finansowo i nie zrzucać odpowiedzialności na sąsiednie kraje. Ale obecne nurty nacjonalistyczne, broniące wyłączne krόtkowzrocznych interesόw gospodarczych swoich państw, będą tylko przeszkodą w podejmowaniu odpowiednich decyzji do ratowania naszej wspόlnej planety. Na konferencji w Londynie w ostatni poniedziałek, organizowanej przez konserwatywny Bow Group a poświęconej obronie nacjonalizmu, żaden z mόwcόw nie poruszył w ogόle sprawy zagrożenia środowiska.
I znόw kto lepiej nie zrozumie potrzebę wspόlnej akcji niż właśnie fanowie “Gry o Tron”. W obliczu groźby dla gatunku ludzkiego ze strony Krόla Nocy i armii umarłych połączyły się państewka i szczepy Westerosu aby wspόlnie stawić czoło nowemu wrogowi. Gdyby nie ich dalekowzroczność i gotowość do poświęcenia własnych interesόw armia umarłych mogłaby pokonać cały όwczesny świat. Tylko zdradziecka Cersei na swoim Żelaznym Tronie w Krόlewskiej Przystani odcięla się od wielkiej koalicji ale ta Trumpowska krόtkowzroczność odizolowała ją od reszty mieszkańcόw i doprowadzi do jej ewentualnej zguby.
Czas skończyć z Brexitem, obalić mitomanię ruchόw nacjonalistycznych i przystąpić wspόlnie do ratowania naszej ziemi dla dobra dzisiejszych młodszych pokoleń i ich potomkόw. A nacjonalizm lodowcόw nie uratuje.
Wiktor Moszczyński Tydzień Polski 17 maj 2019

Thursday, 2 May 2019

History of War - Monte Cassino




W marcowym numerze ilustrowanego miesięcznika “History of War” 11 stronic poświęcono polskiemu udziałowi w ostatecznej bitwie o Monte Cassino. Opis bitwy w artykule pani Marianny Bukowskiej pt. “Poland’s Revenge at Monte Cassino” jest oparty częściowo o wywiad z ppłk. Ottonem Hulackim, ktόry uczestniczył w bitwie jako szeregowy dostarczający czołgi na linię frontu a następnie jako oficer kadet brał udział w bitwach o Ankonę i Bolonię. Autorka opisuje też cały szlak wojenny Ottona Hulackiego od momentu wywiezienia ze Lwowa na Syberię, poprzez ciężkie przeprawy z głodem i pustynią w Rosji, do momentu uznania gotowości bojowej wojska w Iraku i przewiezienia Korpusu do Włoch w kwietniu 1944 roku. Drogę młodego żołnierza przedstawia jako ilustrację całej epopei Drugiego Korpusu podając między innymi opłakany stan zdrowia żołnierzy w momencie opuszczenia Rosji i wyjaśnia dlaczego tak bardzo zależało generałowi Andersowi na objęciu linii frontu na przeciw klasztoru na wzgόrzu Monte Cassino. Poza szczegόłowym opisem bitwy o wzgόrza w około klasztoru autorka opisuje następne ciężkie walki o zdobycie Piedimonte.
Artykuł jest pięknie ilustrowany zdjęciami z bitwy, lącznie z portretowymi zdjęciami generała Andersa i ppłk Hulackiego. Jest jeszcze dwustronicowa mapa pokazująca szlak żołnierzy Drugiego Korpusu z Buzułuku, przez Bliski Wschόd i Kampanię Włoską do Wielkiej Brytanii. Jest rόwnież krόtka oddzielna rubryka o popularnym żołnierzu niedźwiadku Wojtku.
Artykuł ten zostaje opublikowany w 75ą rocznicę ostatecznej bitwy o Monte Cassino kiedy po ciężkich stratach żołnierze Drugiego Korpusu wywiesili flagę polską w zdobytych ruinach klasztoru. Ale artykuł przypomina że była to międzynarodowa bitwa gdzie żołnierze wielu nacji walczyli razem aby przełamać niemiecką Linię Gustawa, dla ktόrego Monte Cassino był newralgicznym punktem obrony.
W sobotę 11 maja Royal British Legion organizuje obchody 75-lecia bitew o Monte Cassino na terenie National Memorial Arboretum w hrabstwie Staffordshire. Polscy weterani ostatniej bitwy będą uczestniczyć w paradzie razem z zołnierzami brytyjskimi, amerykańskimi, nowozelandzkimi, francuskimi i hinduskimi ktόrzy uczestniczyli we wcześniejszych bitwach. Wszyscy uczestnicy bitwy mają już teraz przeszło 94 lat ale ta sama odwaga i upόr ktόry towarzyszył im w czasie bitwy motywuje ich udział w tych obchodach mimo podeszłego wieku.
Po głόwnych obchodach polscy uczestnicy, w tym nie tylko sami weterani ale rόwnież rodziny nie żyjących już weteranόw i przedstawiciele polskich organizacji kombatanckich i społecznych, będą brali udział w składaniu wieńcόw w hołdzie żolnierzom polskim pod pomnikiem Polskich Sił Zbrojnych na terenie Arboretum. Ceremonia ta jest organizowana przez Polish Heritage Society.
Wiktor Moszczyński,
Prezes, Stowarzyszenie Przyjaciόł Polskich Weteranόw

Thursday, 25 April 2019

Ukraina kroczy w Krainę Baśni.


Przytłaczające zwycięstwo Wołodymira Zelenskiego w wyborach prezydenckich zaskoczyło cały świat. Mimo swego braku doświadczenia w polityce zaimponował wyborcom ukraińskim swoją innością i swoją kampanią skierowaną przeciw korupcji w polityce. Był to głos w ciemno bo podał tylko dość mglisty program wyborczy zwany „Ukraina moich Marzeń”. Jedna urzędniczka w Kijowie zwierzyła się brytyjskiemu dziennikarzowi że te wybory przypominały “wizytę do taniego supermarketu gdzie wszystkie owoce wyglądają na zgniłe ale przetrząsasz je aby znaleść te najmniej zgniłe.” W drugiej turze ten “najmniej zgniły” kandydat zdobył druzgocące 73.17% głosόw. Jego oponent, były prezydent Petro Poroszenko, zdobył zaledwie 24.5%. Zelenski wygrał we wszystkich obwodach Ukrainy prόcz lwowskiego gdzie za Poroszenko wyjątkowo głosowało aż 62% wyborcόw.
Wynik był jakby z bajki. Ale dla Ukraincόw nie był tak niespodziewany jak dla reszty świata. Bo był zapowiedziany przez inną bajkę. Trzy lata temu w popularnym serialu telewizyjnym “Sługa Narodu” bohaterem jest skromny nauczyciel historii ktόry w pogadance w klasie o polityce krytykuje system wyborczy gdzie “idziemy do budek wyborczych i…. z dwόch pajacόw wybieramy lepszego” i dodaje że gdyby to on, choć na tydzień, został prezydentem, odebrałby politykom “luksusowe samochody, ulgi i dacze”, bo prawidłowy prezydent powinien żyć jak zwykły nauczyciel, a zwykły nauczyciel na tym samym poziomie co prezydent. Naiwny nauczyciel nie jest świadomy że jego wypowiedź nagrana jest przez ucznia ktόry wrzuca jego monolog do sieci, a tam zgorzkniali wyborcy podchwytują jego słowa i zasypują go prośbami aby kandydował na prezydenta. W trzecim serialu tego programu, ktόry był nadany w tym roku, niewinny lecz prawy nauczyciel zostaje w końcu tym fikcyjnym prezydentem Ukrainy.
W tej pięknej bajce, oglądanej z zachwytem przez 20 milionόw widzόw, rolę bohatera gra właśnie aktor i kabareciarz Wołodymir Zelenski. Wczuł się w rolę nauczyciela-prezydenta do tego stopnia że sam w tę rolę uwierzył. Ale bardziej zaskakującym zjawiskiem jest to że ci zauroczeni widzowie serialu tak wczuli się w rolę wyborcόw że sami byli gotowi wybrać autora tej roli na prezydenta własnego kraju. Tylko trzeźwo myślący Lwowianie nie poddali się temu zauroczeniu.
Sprawy polityczne nie są Zelenskiemu obce. W końcu od roku 1997 prowadzi popularny kabaret satyryczny Kwartał 95 ktόry na koniec staje się sensacją nie tylko w telewizji ukraińskiej, ale i rosyjskiej. Jego kabaret objeżdżał teatry w Moskwie ale też i w post-sowieckich republikach jak Kazachstan, gdzie jest też rόwnie dobrze znany. Potem występował jako amant w rosyjskich romantycznych filmach. Stał się też głόwnym producentem ukraińskiej stacji telewizyjnej Intel.
Zelenski popierał pro-unijne demonstracje na Majdanie w Kijowie ktόre przegoniły skorumpowanego prezydenta Janukowicza. Cztery lata temu popadł jednak w konflikt z ukraińskim ministerstwem kultury w sprawie zakazu występόw rosyjskich artystόw w Ukrainie. Na skutek tego konfliktu jego następny romantyczny film w języku rosyjskim nie wpuszczono na ukraińskie ekrany. Nie byƗ szowinistycznym nacjonalistą ale okazał się patriotą ukraińskim. Rosyjscy politycy i artyści zgłosili wniosek o zakazie jego filmόw i programόw w rosyjskiej telewizji bo jego kabaret Kwartał 95 przekazał jeden million hrywnych na uposażenia armii ukraińskiej w czasie konfliktu w Donbasie a sam występowaƗ na estradzie przed wojskiem ukraińskim.
Już w zeszłym roku jego osobista popularność dawała mu pierwszeństwo w sondażach politycznych. Dla istniejących oligarchόw ukraińskich ktόrzy dominowali w polityce i gospodarce państwa ta popularność wydawała się tylko fikcyjna. Bagatelizowali to zjawisko. Ale Zelenski wyczuł że to poparcie nie było tylko fikcyjne. W wystąpieniu noworocznym kabaretu Kwartał 95 na kanale telewizyjnym 1+1 zgłosił nagle swoją gotowość do kandydowania osobiście na prezydenta. ZaskoczyƗ wszystkich, Ɨącznie z wƗasną żoną.
Finansowo poparł go kontrowersyjny właściciel tego kanału Ihor Kołomyjski. Ten oligarcha zdobywaƗ kontrolę nad innymi przedsiębiorstwami przy użyciu bojόwkarzy ale zaƗożyƗ bataliony wolontariuszy ktόre obroniƗy obwόd dniepropetrowski przed partyzantką rosyjską gdy byƗ jej gubernatorem. Teraz żyje w Szwajcarii, unikając rosyjskich i ukraińskich listόw gończych.
Zelenskiego kabaret dalej objeżdżał ukraińskie teatry i wykorzystywał te wizyty do bezpośredniego dialogu z widzami poprzez spotkania osobiste i w mediach społecznych na internecie. Unikał dziennikarzy i unikał konfrontacji z pozostałymi kandydatami. Trzymał tajemniczy charakter swojej kandydatury dla siebie, ale wypowiadał się w mediach na temat zwalczania korupcji. Zelenski zapowiadał wprowadzenie demokracji bezpośredniej, czyli częstych referendόw. Jest to metoda rządzenia preferowana przez dyktatorόw. Wypowiada wojnę łapόwkarzom gdzie prawomocny wyrok doprowadziłby do skonfiskowania całego majątku. Zniόsłby immunitety prezydentόw, posłόw i sędziόw a zarobki oficerόw wojskowych nie byłyby wyższe niż standardy wymagane przez NATO. Był świadomy że mimo wojny z Rosją, mimo utraty Krymu, mimo najnowszych zahamowań w wzroście gospodarczym, mimo nieprzewidywalności polityki amerykańskiej wobec NATO, największą kwestią sporną dla elektoratu były skompromitowane i skorumpowane elity polityczne. Już pierwsza tura wyborόw wykazała odrzucenie tych kandydatόw, a szczegόlnie Poroszenkę i Julię Timoszenko, ktόrzy moralnie zawiedli Ukraincόw po narodowym dramacie Euromajdanu, a wcześniej jeszcze po zmarnowanej rewolucji pomarańczowej. Już parokrotnie Ukraina dała upust idealistycznym wzlotom pełnych ofiarności, a czasem nawet rozlewu krwi, po czym wracał stary system. Zgorzkniałe społeczeństwo znόw stara się to odrzucić, choćby krokiem w ciemno. Bo wiecznie wierzy że w końcu przyjdzie coś, albo ktoś, co wreszcie wyzwoli ich i wprowadzi rządy sprawiedliwe i rozsądne. Teraz przyszła kolej na następnego takiego zbawcę, na Zelenskiego.
Oczywiście nie jest to zupełny “krok w ciemno”. Wiemy że Zelenski jest za ewentualnym przystąpieniem Ukrainy do NATO i Unii Europejskiej, oczywiście po przeprowadzeniu odpowiedniego referendum w obydwu wypadkach. Proponuje amnestię jednorazową dla malwersacji podatkowych oligarchόw pod warunkiem przekazania państwu 5% caƗego swojego majątku. Chce zwiększyć pole dla inwestycji zagranicznych przez oczyszczenie skorumpowanego sądownictwa. Chce zezwolić na aborcję, udostępnić cannabis dla celόw medycznych, ograniczyć dostęp do posiadania broni palnej i zlegalizować gry hazardowe. Ma utrzymać zakaz występόw artystycznych z Rosji, ale tylko jeżeli zespoły czy artyści będą powtarzać rosyjską propagandę
Uzyskał już gratulacje od większości prominentόw światowych, łącznie z Papieżem Franciszkiem, Donaldem Trumpem i Donaldem Tuskiem. Jest wdzięczny Polsce że prezydent Duda pierwszy złożył mu gratulacje i zaprosił do Polski. Pozostaje wciąż bolączka w stosunkach polsko-ukraińskich dotycząca kontrowersyjnej historycznej roli UPA. W odpowiedzi nacjonalistom z zachodniej Ukrainy (gdzie ma najmniej poparcia) orzekł że uznaje Stepana Banderę za bohatera “dla części Ukraińcόw”, przyjmuje że “bronił wolności Ukrainy, ale” zapytał złośliwie, “czy aż tyle ulic czy mostόw ma nosić jego nazwisko?”
Zelenski pozostaje jeszcze do pewnego stopnia enigmą dla Ukrainy i dla państw zachodnich. Ale największą enigmą jest dla Rosji. Jest podświadomym zagrożeniem dla monopolu władzy Putina. Zelenski jest bardzo popularnym aktorem i satyrykiem dla rosyjskiej publiczności telewizyjnej. Ma też posłuch słuchaczy rosyjsko-języcznych na wschodnich rubieżach Ukrainy, uczulonych dotychczas na dalszą “ukrainizację” mediόw ukraińskich. Uzyskał już gratulacje od rosyjskiego przywόdcy opozycji Aleksego Nawalnego. Po ogłoszeniu wynikόw wyborόw premier rosyjski Dmitry Medwiedew wyraził nadzieję że przy “pragmatycznym i odpowiedzialnym podejściu” nowego rządu ukraińskiego stosunki z Rosją mogą być poprawione, ale nawet nie wymienił nazwiska nowego prezydenta. A Putin po prostu milczy. Gratulacji nie wysłał. Wręcz na odwrόt. Zagroził wstrzymaniem dostaw ropy i zasypaniem wschodniej Ukrainy rosyjskimi paszportami. Zelenski zapowiedział ofensywę informacyjną dla opinii publicznej w Rosji. Ostrzegał że status Krymu nie będzie zmieniony „dopόki nie nastąpi zmiana rządu w Rosji”. Nawet jeżeli zostanie odcięty teraz od mediόw rosyjskich Zelenski pozostaje wciąż groźbą. Może dlatego rząd rosyjski przyspiesza projekt odcięcia internetu w Rosji od sieci światowej www.
Mimo tych pozytywniejszych sygnałόw wybόr nowicjusza politycznego Wołodymira Zelenskiego pozostaje krokiem ogromnie ryzykownym. Wiemy co mόwi, nie wiemy co zrobi. Jak zareaguje przy nowym potencjalnym nasileniu w wojnie na Wschodzie? Jak ograniczy wpływy oligarchόw ktόrzy zrobią wszytko aby go zniszczyć? Jak utrzyma niezależność od Kołomajskiego ktόry mu umożliwił wygrnie wyborόw? Jaki wyrobi sobie stosunek ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską? Jeszcze ma przed sobą zadanie stworzenia wƗasnej partii i zespoƗu ekspertόw by uporać się z wrogim ukraińskim parlamentem przed i po jesiennych wyborach. W zderzeniu z rzeczywistością ta Kraina Baśni może zamienić się w koszmar.

Wiktor Moszczyński Tydzień Polski 3 maj 2019

Sunday, 14 April 2019

Czy to już zmierzch NATO?




4 kwietnia przypadła 70 rocznica Traktatu Pόłnocno-Atlantyckiego na bazie ktόrej powstał Pakt o tej samej nazwie. Ministrowie spraw zagranicznych 29 państw członkowskich “celebrowali” ta okrągłą rocznicę w Waszyngtonie, ale bez fanfarόw, bez wojskowych występόw, bez udziału gospodarza, czyli Prezydenta Stanόw Zjednoczonych. Wsłuchiwali się troskliwie krytycznym pytaniom dziennikarzy I dyplomatycznym odpowiedziom generalnego sekretarza Jens Stoltenberg na konferencji prasowej. Tak, zapewniał sekretarz, “NATO jest najdłużej istniejącym sojuszem w historii i rόwnież najbardziej udanym sojuszem w historii”. Co do drugiego stwierdzenia można było się zgodzić biorąc pod uwagę pierwszych 60 lat tej organizacji, ale ostatnia dekada nie daje powodόw do nadmiaru optymizmu.
To wynikało z pytań. Jeden dziennikarz zwrόcił uwagę że w czasie konferencji wiceprezydent Pence krytykuje państwa europejskie, a szczegόlnie Niemcy, bo inwestują w NATO o wiele niższy procent niż te 2% minimum dochodu narodowego wymaganego przez poprzedni szczyt w Waszyngtonie. Drugi nawiązał do zakupu przez Turcję, ktόra jest członkiem NATO, militarnego sprzętu z Rosji. Inny zwrόcił uwagę na decyzję Rosji odejścia od międzynarodowej umowy dotyczącej ograniczenia w rozwoju broni międzykontynentalnej w Europie. Stoltenberg wykręcał się jak mόgł. Odpowiadał że jednak każdy członek zwiększa stopniowo swόj wkład finansowy, że Turcja otrzymuje rόwnież sprzęt ze strony państw NATOwskich I że Rosja jeszcze ostatecznie nie przekroczyła terminu wycofania z tej decyzji, ale widać że NATO nie panuje nad ładem sousznikόw jak poprzednio.
W czasie zimnej wojny rola NATO była prosta. Gwarantowała bezpieczeństwo państw europejskich przez wspόlną gwarancję wszystkich państw członkowskich, a szczegόlnie Stanόw Zjednoczonych, zawartą w artykule 5 Traktatu, ktόra twierdzi że w wypadku ataku na jedno państwo wszystkie inne państwa zainterweniują w jej obronie. Dlatego że rola była prosta, to była skuteczna. Samoloty latały, łodzie podwodne podrόżowały, wojska wykonywały manewry na wrzosowiskach niemieckich, pociski z ładunkiem nuklearnym czekały wymierzone w kierunku Polski i Czech, a kontr-wywiady wymieniały z Sowietami szpiegόw i zdrajcόw na moście w Berlinie. Była wojna z Rosją, lecz była to wojna zimna, bez rozlewu krwi w Europie. Ani razu nie padł ostry strzał. A zwycięstwo przypadło w końcu dla krajόw Paktu Atlantyckiego bo zbankrutowany system sowiecki nie mόgł dogonić w wydatkach militarnych, mimo że miał o wiele większą armię konwencjonalną.
Były w tym czasie zgrzyty, szczegόlnie w roku 1959 gdy generał de Gaulle wycofał swoje siły zbrojne ze struktur NATOwskich, a stolicę organizacji przeniesiono z Paryża do Brukseli. Były też stałe zgrzyty między Grecją i Turcją wokoło podziału na Cyprze. Ale ostatecznie te konflikty nie osłabiały stałość polityki Stanόw Zjednoczonych jako gwaranta bezpieczeństwa zachodniej Europy.
Po roku 1990 NATO przyjęło nową role, jako gwarant pokoju, szczegόlnie w terenach gdzie siły ONZ, nie dawały sobie rady. Siły zbrojne NATO po raz pierwszy brały udział w prawdziwej akcji militarnej w Bośni w roku 1994 kiedy zestrzelili 4 samoloty serbskie ktόre przekroczyły teren zakazanych lotόw. Potem przez 11 tygodni bombardowali Belgrad aby zahamować masakrę muzułmanόw w Kosowo. Już wtedy dawało się odczuć nadmierny wkład militarny i finansowy Stanόw Zjednoczonych do struktur i czynności Paktu. Przeszło 2/3 wydatkόw NATO I niemal tyle żołnierzy dostarczały Stany Zjednoczone a strategiczne decyzje militarne też były amerykańskie. Inne kraje, a szczegόlnie Francja, chciały narzucić wspόłudiał na rόwne z Ameryką, szczegόlnie gdy chodziło Francuzom o ochronę mostόw Belgradu, co wywoływało poważne zgrzyty. Ostatecznie nie miało to dużego znaczenia.
Ale w tym okresie Rosja była za słaba aby wykorzystać te rόżnice, i nie była nawet w stanie wystąpić skutecznie w obronie swojego tradycyjnego sojusznika, czyli Serbii. Wręcz na odwrόt, Rosja Jelcyna starała się nawet o rolę partnerską w NATO i wspόłpracowała z Zachodem w wojnie o Kuwejt.
Polska stała się pełnoprawnym członkiem NATO w roku 1999, czyli 50ą rocznicę Traktatu. Od początku grała entuzjastyczną rolę w organizacji, wydając regularnie przeszło 2% PKB na wydatki militarne, unowocześniała armię I zachęcała aby zainwestować stałą bazę militarną na terenie Polski.
W roku 2001 Stany Zjednoczone zostały zaatakowane przez islamską organizację terrorystyczną Al Kaida. Prezydent Bush wziął odwet, na pierwszym planie atakując rząd Talibόw w Afganistanie. Zrobił to z poparciem NATO ktόre przez 13 lat uczestniczyło w tej walce. Dwa late pόźniej Bush, przekonany już o zwycięstwie w Afganistanie, wykonał niefortunną inwazję Iraku mimo oporu Rady Bezpieczeństwa ONZ, a w tym szczegόlnie Francji i Niemiec. Był to okres krytyczny dla spόjności Paktu Atlantyckiego, ale w końcu NATO przejęło oficjalnie komendę nad wojskiem aliantόw w Afganistanie, mimo że lwia część tych wojsk i narodowość głόwnego przywόdcy, nadal były amerykańskie. NATO zgodziło się też na objęcie roli w gwarantowaniu bezpieczeństwa w Iraku w czasie dramatycznej transformacji tego państwa, a ważną rolę odegrały tu szczegόlnie Wielka Brytania i Polska obejmując pieczę nad dwoma oddzielnymi zonami okupacyjnymi.
NATO odgrywało pozytywną rolę gwaranta demokratycznej kontroli nad wojskiem i przejrzystości w zakupie sprzętu u nowych państw członkowskich. Wspόlne członkostwo NATO I Unii Europejskiej zakotwiczało wzόr państwa demokratycznego, prosperującego i bezpiecznego dla wszystkich członkόw i działo jak magnes do naśladowania dla innych krajόw poza zasięgiem geograficznym zachodniej i środkowej Europy.
Ale był to rόwnież okres kiedy Federacja Rosyjska Putina zaczęła konsolidować swόj wpływ nad byłymi republikami Związku Sowieckiego. Dla Putina największą tragedią z lat 90-ych był rozkład starego Związku Sowieckiego. Wejście Polski, a pόźniej państw bałtyckich do NATO, traktował jako akt agresji dążący do okrążenia nowej Rosji i unicestwienia jej planόw zjednania byłych republik. Konflikt zimnowojenny wrόcił pełną parą gdy NATO zaofiarowało Ukrainie i Gruzji w roku 2008 możność przystąpienia do NATO. Rosja zaatakowała Gruzję, a 3 lata temu zajęła Krym i wszczęła wojnę podjazdową na wschodnich terenach Ukrainy. Z początku dodało to świeźy podmuch do żagiel Paktu. Wzmożono ilość manewrόw wojskowych w centralnej Europie, okręty NATO patrolują teraz Morze Czarne, sprzedano Ukrainie amerykańskie pociski przeciwczołgowe marki Javelin, narzucono sankcje na rosyjskich oligarchόw i zainwestowano $260mln na nowy skład rezerwowej broni w Polsce.
Polsce to nie wystarczało. Domagała się rozmieszczenia pociskόw ktόrą przyrzekał prezydent Bush, a prezydent Obama ociągał się z decyzją. Ale pod koniec swojej prezydentury, Obawa wyraził zgodę dwa late temu na szczycie NATO w Warszawie. Obama potwierdził rόwnież że dalej popiera artykuł 5. Jego następca Trump, wyraźnie sympatyzujący z antyliberalnym obliczem nowego polskiego rządu zadeklarował poparcie na wprowadzenie stałej bazy wojsk lądowych amerykańskich w Polsce (potocznie Fort Trump). To była ważna gwarancja dla bezpieczeństwa Polski i jej sąsiadόw.
Ale coś się psuje. Prezydent Trump wciąż kojarzy wzmocnienie NATO jako sprzeczne z jego doktryną America First. Widać że wyrażnie uzależnia gotowość obrony Europy tylko od tego że Europa ma sama za to zapłacić. Inaczej Trump nie widzi w tym interesu. Nie czuje historii, ani potrzeby stabilizacji w Europie ktόrą przez wiele dekad dawał amerykański parasol obronny. Gdy zorientował się że Rosja już od szeregu lat łamie umowę z roku 1987 (Reagan-Gorbaczow) o wycofaniu rakiet I pociskόw międzykontynentalnych z Europy, Trump sam wycofał się z umowy INF. Jego strategia antyrosyjska oparta jest przedewszystkiem na lotnictwie i marynarce wojennej, a nie siłach lądowych, ale mimo wszystko był to szok dla Europy ktόra nie była w tej sprawie, jak i w wielu innych, konsultowana. Trump głόwnego wroga widzi w Chinach, a nie w Rosji, i tu rola NATO staje się drugorzędna.
Francja i inne państwa europejskie lansują już od wielu lat pojęcie europejskiej armii, z funkcją komplementarną do NATO, co nie za bardzo podobało się prezydentowi Obamie i rządowi brytyjskiemu. Polska uważala to za zbyteczne bo mogła się oprzec na gwarancjach NATOwskich. Ale przy nieobliczalności w polityce prezydenta Trumpa, nawet istnienie amerykańskiej bazy na terenie Polski może nie wystarczyć jeżeli amerykański prezydent nie będzie chciał uhonorować gwarancję interwencji obronnej zawartej w artykułe 5ym. Projekt armii europejskiej, dotychczas tylko uzupełniający, może w takim wypadku stać się poważniejszym elementem obronności Europy wobec Rosji. Przy obecnych niskich wydatkach państw europejskich na własną obronność ta armia europejska może być nieskuteczna w wypadku agresji rosyjskiej szukającej słabego punktu obrony. Premier Morawiecki stwierdził jeszcze w listopadzie że byłby “za silną europejską armię” ale z warunkiem wstępnym zwiększenia wydatkόw Niemiec, Francji, Hiszpanii i innych państw na tą obronność.
Europejska Armia jest słabą deską ratunku ale potrzebną, a może nawet ostatnią, gdyby jednak Trump w ciągu następnych paru lat wycofał się z obowiązań zawartych w karcie Traktatu Pόłnocnoatlancykiego.
Wiktor Moszczyński Tydzień Polski 19/4/19

Tuesday, 2 April 2019

Partia Konserwatywna w Rozkładzie




Dramatyczna decyzja Theresy May aby podzielić się toksycznym kielichem Brexitu z Jeremy Corbynem może mieć nieobliczalne skutki dla Wielkiej Brytanii ale wykazuje jej gotowość do poświęcenia swojej własnej partii dla dobra narodu.
Brytyjska Partia Konserwatywna jest jedną z najstarszych i najbardziej efektywnych organizacji politycznych na świece. Powstała w roku 1830, a tworzyła już pierwszy rząd pod przewodnictwem Roberta Peel cztery lata pόźniej. Partia Konserwatywna była zreformowanym kontynuatorem XVI-wiecznego ruchu Torysόw ktόrzy tworzyli ruch monarchistyczny jeszcze za czasόw Stuartόw, a potem stwarzali trzon brytyjskiej partii rządzącej w czasie wojen napoleońskich. W swoim manifeście wyborczym Peel wyrażał potrzebę przyjmowania umiarkowanych reform ale bez stałego podważania ładu społecznego. Trzymając się tej zasady partia konserwatywna przez następne dwa stulecia była najczęściej partią rządzącą ktόra ustabilizowałaby sytuację po okresie wielkich reform przeprowadzonych przez inne partie jak Liberałowie czy pόźniej Partia Pracy.
Miała w swoich szeregach zarόwno tradycjonalistόw broniących istniejącego porządku jak i pragmatystόw gotowych na umiarkowane zmiany socjalne i gospodarcze. Mimo ich instynktu zachowawczego, ich zdolność do politycznego ewoluowania i rόwnież ich dbałość o szanowanie własności prywatnej i stabilnej gospodarki wolnorynkowej były kluczem do wielowiekowego sukcesu. Pamiętam kiedyś złośliwy komentarz przywόdcy Partii Pracy, Michael Foot, ktόry, zapytany o możliwość wspόłpracy swojej partii z reformatorami konserwatywnymi odpowiedział że problem z nimi jest ten że “gotowi są przyjąć każdą reformę, ale nigdy tą następną na agendzie.”
Innym ważnym elementem ich sukcesu był ich rzekomy patriotyzm, ktόrym szafowali dla własnych celόw, co często prowadziło to do utrwalenia cudzych zbrodniczych systemόw dla dobra pokoju. Przez dłuższe lata np. sympatyzowali z Hitlerem czy z reżymem apartheidu w Południowej Afryce, a obecnie utrzymują handel bronią z Arabią Saudyjską.
Udział Wielkiej Brytanii w jednoczącej sie Europie, stworzył wielki dylemat dla Partii Konserwatywnej. W końcu to rząd konserwatywny wciągnął Wielką Brytanię do όwczesnego Wspόlnego Rynku, choć czuł się na tyle pewny siebie aby wykonać to bez referendum. Zresztą Wspόlny Rynek był dla Wielkiej Brytanii przed wszystkim pragmatyczną decyzją gospodarczą. Anglicy byli spόźnieni w wejściu do tej organizacji bo nie imponowały im lotne ambicje polityczne zawarte w Traktacie Rzymskim. Pόźniejsza powolna ewolucja Wspόlnego Rynku w Europejską Wspόlnotę Gospodarczą, a potem już tylko Europejską Wspόlnotę zaalarmowała ich. Sprzeciwiali się już traktatowi w Maastricht po roku 1993 kiedy tworzono Unię Europejską.
Konserwatystom odpowiadało jak najbardziej istnienie rynku składającego się z przeszło 500 milionόw osόb i to szczegόlnie popierała Margaret Thatcher gdy lansowała pomysł Jednolitego Rynku (Single Market). Ale konserwatyści patrzyli z rosnącą nieufnością na tendencję do co raz szerszych i intensywniejszych pόl integracji obejmujących między innymi politykę socjalną, bankowość czy nawet europejską armię. Najbardziej ich denerwowało hasło unijne “ever closer union”, czyli “budowanie coraz ściślejszej unii między narodami”.
To co dla ogόłu członkόw partii konserwatywnej wydawało się być rosnącą irytacją, dla pewnej grupy ideowcόw prawicowych, z początku tylko na marginesach partii, było już przysłowiową kością w gardle. Patriotyczny element partii konserwatywnej ujawniał się w tej grupie co raz częściej w formie ostrego nacjonalizmu opartego na nostalgii za okresem kiedy Wielka Brytania była twόrcą wielkiego imperium. Żyli wciąż tym okresem kiedy dzięki pomocy tego imperium Wielka Brytania przetrwała niszczącą Drugę Wojnę Światową bez doświadczenia poniżającej okupacji przez cudze wojska. ktόrą zaznały inne państwa europejskie tworzące Unię Europejską. Z jednej strony była rosnąca nienawiść tej grupy do Unii, a z drugiej strony kpiąca pogarda, odzwierciedlana szerzej w społeczeństwie, dla rosnącej ilości przepisόw uzgodnionych przez Komisję Europejską lub wymaganych przez Parlament Europejski, a dotyczącą spraw często trywialnych jak np. kształty bananόw.
W czasie okresu dobrobytu pod rządami Blair’a i Brown’a, ci zapaleńcy, czyli tzw. Eurosceptycy, byli jeszcze odizolowani od opinii publicznej w domaganiu się referendum aby opuścić Unię. Ale osłabiali spόjność Partii Konserwatywnej za rządόw poprzednika, John Major, i doprowadzili do znacznej klęski wyborczej konserwatystόw w roku 1997. Ich obsesja anty-europejska co raz bardziej zapewniła marginalizowanie całej partii przez niemal 13 lat. Stali się popularniejsi dopiero po krachu gospodarczym w roku 2008 gdy całej Europie zaczęła grozić recesja. Ruch anty-europejski wykroczył już wόwczas poza partię konserwatywną i doszedł do szeregόw Partii Pracy na terenach najbardziej objętych recesją, ale doprowadził rόwnież do powstania nowego ruchu domagającego się wyjścia z Unii ktόry zaowocował w kształcie UKIP, czyli Partii Niepodległości dla Zjednoczonego Krόlestwa. Zwolennicy tego kursu kierowani zostali nie tylko nostalgią ale poczuciem bezsilności wobec struktur unijnych i efektόw globalizacji, a szczegόlnie wobec rosnącej ilości imigrantόw. Marzono o jakieś mitycznej formie “pełnej” suwerenności zagrożonej rzekomo przez członkostwo Unii, mimo że głόwnym zagrożeniem były Rosja i fanatycy islamscy.
Gdy powrόciły rządy konserwatywne w roku 2010 nowy lider David Cameron czuł się zmuszony udawać eurosceptyka aby utrzymać jedność swojej partii rządzącej w koalicji z pro-europejskimi Lib-Demami. W obawie przed oskrzydleniem ze strony UKIP oderwał Partię Konserwatywną od ugrupowania chadeckiego w Parlamencie Europejskim i połączył się z grupą eurosceptycznych konserwatystόw, jak PiS, w oddzielnym słabszym ugrupowaniu. To pozowanie na eurosceptyka stało się niemal powszechne w partii konserwatywnej, co tylko wzmocniło zuchwałość zagorzałych już nie tyle eurosceptykόw, co eurofobόw, w domaganiu się referendum. Dla świętego spokoju Cameron dopuścił do referendum w manifeście wyborczym w roku 2015 licząc na to że może to śmiało zaofiarować obłąkanemu elektoratowi licząc na to że powstrzyma go umowa koalicyjna z Lib-Demami.
Jak wiemy już, koalicji nie było, Cameron musiał zezwolić na referendum 3 lata temu aby wreszcie zjednoczyć partię konserwatywną, elektorat małą większością zagłosował za wyjściem i Cameron zrezygnował. Nowa premier Theresa May, poprzednio zwolenniczka pozostania, zaczęła okres swojego pozowania jako neofita eurosceptyk starająca się o formę wyjścia ktόra zadowoli tą część Partii Konserwatywnej oczarowaną mitem “pełnej” suwerenności. Ta eurofobia objęła już praktycznie dolne szeregi partyjne, infiltrowane przez byłych członkόw skompromitowanej partii UKIP, a teraz nawet grozi posłom sprzyjającym bardziej “miękkiemu” wyjściu.
I ten poważny eurosceptyczny odłam partii, wynik mieszanki fanatyzmu jednej grupy a pozerstwa i oportunizmu drugiej, dławi obecnie możność uzyskania consensusu w obecnym parlamencie co do formy wyjścia z Unii. Skomplikowany projekt pani May wynegocjowany z Unią odrzucony już został trzykrotnie w parlamencie. Prόby alternatywnego wyjścia też zostały wstępnie odrzucone, i to dwukrotnie. Ale istnieje możliwość że jeszcze w najbliższych dniach większość posłόw w parlamencie wykaże gotowość głosowania za bardziej gospodarczo odpowiedzialnym wyjściem jak np. Unia Celna, albo nawet za drugim referendum potwierdzającym wspόlnie uzgodniony projekt wyjścia. Niestety 160 zwolennikόw twardego Brexitu w Partii Konserwatywnej byłoby gotowych zawetować poparcie rządu dla tej opcji, woląc wyjście bez żadnej umowy.
Dlatego za pięć dwunasta Theresa May odrzuciła wszelkie prόby utrzymania spόjności i jedności swojej partii, zamknęła na klucz swόj skłόcony gabinet, odbierając im nawet komόrki, i ogłosiła nową opcję porozumienia z szefem opozycji. Jest chyba świadoma że idąc na układ z opozycją może rozbić własną partię a rząd jej może się też rozpaść. Zatwierdzenie Brexitu przez parlament jest możliwe tylko samobόjstwem Partii Konserwatywnej. Były przywόdca William Hague obawia się że Partia Konserwatywna na tym straci bo w wypadku przyszłych wyborόw będzie atakowana z dwόch przeciwległych stron, jako partia odpowiedzialna za wywołanie Brexitu a zarazem jako partia ktόra Brexit zdradziła.
Co prawda Partia Pracy jest jeszcze bardziej podzielona, i to nie tylko przez Brexit. To jeszcze ratuje Konserwę przed zagładą ale niestety wybory nie załatwiłyby Brexitu. Najmądrzej byłoby gdyby umiarkowany odłam Konserwatystόw przyjął wspόlny projekt wyjścia z opozycją i poddał go pod głosowanie w referendum.
Wiktor Moszczyński Tydzień Polski 5 kwiecień 2019

Thursday, 28 March 2019

Parlament w Rozterce


Piątek 29 marca miał być dzień wyjścia, dzień Brexitu. Tymczasem projekt Pani May, wynegocjowany z Unią przez dwa żmudne lata, poddany został w piątek po raz trzeci do głosowania. I projekt ten po raz trzeci został sromotnie odrzucony, co prawda tym razem większością tylko 58 głosόw. Może to nie taki rozmiar klęski jak poprzednio (w styczniu przegrano 230 głosami) ale to wciąż upokorzenie dla niej tym bardziej że rzuciła fanatykom brexitowskim jak Boris Johnson kuszący kąsek w postaci jej gotowości do rezygnacji. Nie wystarczało. Poparła ją lwia część Partii Konserwatywnej plus 5 posłόw z Labour Party, ale 34 posłόw konserwatywnych wciąż głosowało z opozycją przeciwko niej. Na darmo poświęciła swόj urząd. Wcześniej parlament przejął cugle nad programem Brexitu lecz nawet ten “niezależny” parlament odrzucił 8 alternatywnych propozycji na wyjście z Unii, Unia daje parlamentowi do 12 kwietnia aby wyjść z propozycją po czym Wielka Brytania zostaje amputowana z ciała europejskiego bez umowy I bez znieczulenia. Panuje bezkrόlewie.
Europa się śmieje. Były premier włoski porόwnuje zachowanie politykόw brytyjskich do włoskich. Komentatorzy brytyjscy lamentują. Historyk Anthony Seldon twierdzi że następuje najgorszy brytyjski kryzys konstytucyjny od Chlubnej Rewolucji roku 1688. Co teraz?
Inicjatywa pozostaje obecnie w rękach grupy międzypartyjnej, z Oliver Letwinem i Hilary Benn na czele, szukającej tego konsensusu ktόrego uparta Theresa May nie była w stanie wywołać. W głosowaniu nieobowiązującym w poniedziałek Parlament miał przekonać wystarczającą ilość posłόw aby przegłosowali opcję unii celnej ktόra była najbliższa uzyskania ogόlnego poparciu w Izbie Gmin w zeszłą środę. Problem tego rozwiązania jest że może uzyskać poparcie największej ilości posłόw, ale nie największej części rządzącej partii konserwatywnej i wywołałby upadek rządu. Rόwnież mają przywrόcić na porządek dzienny koncepcję “potwierdzającego” referendum w ktόrym cały elektorat ma zatwierdzić najpopularniejsze rozwiązanie Brexitu. Popiera to petycja 6 milionόw osόb I marsz jednego miliona dwa tygodnie temu. Jednak dla zagorzałych zwolennikόw Brexitu takie referendum byłoby anatemą ale jeżeli parlament nie jest w stanie zatwierdzić rozwiązanie, będzie musiało to zrobić społeczeństwo.
W tej chwili, pisząc te słowa,, nikt nie zna wyniku. Lecz czytelnik odbierający ten tekst będzie już chyba wiedział wszystko. Albo może jeszcze nie będzie wiedział. Okres niepewności może jeszcze trwać. Pozostaje wtedy kryzys gospodarki brytyjskiej i sparaliżowanie możliwości podejmowania decyzji przez setek tysięcy przedsiębiorcόw brytyjskich.
Lecz wiemy że głόwne partie polityczne mogą być na długi okres rozbite. Jeżeli Johnson zastąpi May to partia konserwatywna może mieć rozłam. W Partii Pracy podziały dotyczą nie tylko Brexitu ale dramatycznej konfrontacji w niedalekiej przyszłości między doświadczonymi posłami z długim stażem a zradykaliizowaną większością nowych członkόw wspierających rόwnie zradykalizowanego przywόdcę Jeremy Corbyn. Po Brexicie zapowiada się tu wojna.
Już widzieliśmy pierwsze kroki gdy grupa 7 posłόw labourzystowskich i trzech posłόw konserwatywnych założyła niezależną grupę polityczną. Konflikty wewnątrzpartyjne są tak ostre że wielu politykom występującym tak odważnie w obronie niezależności praw poselskich grozi zatracenie poparcia własnej partii w następnych wyborach. Teraz ci wyborcy chcą wiedzieć dlaczego parlament po dwόch I pόł latach nie wykonał jeszcze decyzji większości elektoratu aby wyjść z Unii. Wielu posłόw ktόrzy wychylają się zbyt mocno za pozostaniem w Unii, czy nawet proponują łagodniejsze formy wyjścia, zagrożeni są nawet atakami fizycznymi.
System parlamentarny w Wielkiej Brytanii oparty jest na zasadzie że poseł ma głosować zgodnie ze swoimi poglądami i swoim sumieniem. Dla wyborcόw mających inne poglądy takie podejście jest trudne do zrozumienia. Czasem skutki są dramatyczne. Na przykład poseł Anna Soubry przestała już nocować w domu. Poseł Paula Sheriff (zresztą polskiego pochodzenia) przyznała że ktoś na Twitterze zagroził odcięciem jej głowy.
Nawet jeżeli ostatecznie nadejdzie moment jakiegoś tymczasowego rozwiązania Brexitu to zła krew pozostanie jeszcze na długo, nie tylko w parlamencie, nie tylko w mediach, ale szerzej w społeczeństwie. Kryzys Brexitu staje się kryzysem demokracji.
Wiktor Moszczyński Cooltura 4 kwiecień 2019