Saturday, 20 July 2019

Czy to ostatni premier Wielkiej Brytanii?




Wtorkowy wybόr Borisa Johnsona na nowego premiera wprowadza Zjednoczone Krόlestwo na najbardziej burzliwą i niebezpieczną fazę przygody narodowej ktόra nazywa się Brexit. Według byłego premiera Gordona Browna projekt wyjścia nowego premiera mόgłby zakończyć się całkowitym rozbiciem Zjednoczonego Krόlestwa. Nicola Sturgeon w Szkocji zaciera ręce z radości na myśl że premierostwo Johnsona wzmocni bezpowrotnie poparcie Szkotόw dla oderwania się od Wielkiej Brytanii.
Nie zważając na to elitarny elektorat 160,000 członkόw partii konserwatywnej wybrał faworyta Borisa Johnson’a przytłaczającą większością. Przeciwnik, minister spraw zagranicznych, Jeremy Hunt, stawiał się Johnson’owi tak ostro jak mόgł, starając się przebić przez gumowe uzbrojenie kłamstw i niedomόwień charyzmatycznego wychowanka Eton'u ale bezskutecznie. Hunt nie posiadał wystarczającej ilości jadu w swojej zbrojowni a poza tym sam wpadł w sidła uznania jako realną opcjE wyjścia bez umowy.
Dla normalnych Brytyjczykόw, pozbawionych złudzeń o mitycznej bezgranicznej suwerenności państwa brytyjskiego, ten nacjonalistyczny ferwor obozu skrajnych brexitowcόw ktόrzy forsowali kandydaturę Johnson’a, wydaje się zupełnie obcy. Ale tu głosu nie mieli. Z sondaży publicznych znamy poglądy tego wybrednego elektoratu Torysόw. Dla przykładu. Aby osiągnąć pełny nieskazitelny Brexit bez żadnej wiążącej umowy 63% Torysόw byłoby gotowych poświęcić Szkocję, 59% poświęcić Pόłnocną Irlandię, 61% przyjęłoby znaczne straty gospodarcze a 54% byłoby nawet gotowych poświęcić przyszłość własnej partii. Właściwie wielu z nich już poprzednio poświęciło własną partię bo w wyborach do parlamentu głosowali na partię Brexitu. 46% członkόw partii konserwatywnej byłoby gotόw głosować na Nigel Farage’a jako swojego przywόdcy, mimo że był liderem rywalizującej partii. Jedynie obawa przed zwycięstwem wyborczym Jeremy’ego Corbyna, mogłoby ich powstrzymać od poparcia natychmiastowego wyjścia z Unii bez umowy. Ale 52% Torysόw jest przekonanych że skuteczne przeprowadzenie Brexitu w jakiejkolwiek formie zabezpieczy konserwatystom druzgocące zwycięstwo w następnych wyborach powszechnych.
Przy tak zacietrzewionym elektoracie Johnson wiedział że musi odziać się w najbardziej jaskrawe barwy narodowe aby odbić ich od głosowania w przyszłości dla partii Farage’a. Przy tym wyścigu wyprzedził innych rywali konserwatywnych. Będąc z dawna oczywistym zwycięzcą nakłaniał innych umiarkowanych konserwatystόw do pόjścia choć częściowo jego śladem przyjmując że wyjście z Unii pozostaje ostateczną opcją dla rządu brytyjskiego w wypadku nie udanych ponownych negocjacji. Bo ktokolwiek z umiarkowanych konserwatystόw zechce znaleść miejsce w nowym gabinecie Johnson’a, zaludnionym już kandydatami o radykalniejszych poglądach, będzie zmuszony połknąć żabę i oświadczyć że też gotowy jest aby, przy nieudanych negocjacjach, wyjść w terminie 31 pażdziernika bez żadnej umowy (“na życie i śmierć” według słόw Johnson’a). Johnson nie negował nawet propozycji zawieszenia parlamentu aby to osiągnąć.
Ludzie rozsądni wiedzą że dalszych negocjacji z Unią nie będzie. W ostatni czwartek parlament, na wniosek posła labourzystowskiego Hilarego Benna i konserwatysty Alistair Burt, zagłosował z dużą większością za wprowadzeniem stałego funkcjonowania parlamentu aby co dwa tygodnie monitorować rozmowy nad przyszłością dwupartyjnej administracji Pόłnocnej Irlandii. Ten chytry wniosek uniemożliwiłby Johnsowi plan zawieszenia parlamentu by zarządzić Brexit dekretem rządowym. Ludzie rozsądni wierzą też że wyjście bez umowy będzie katastrofą dla konstytucji i jedności Zjednoczonego Krόlestwa, ale rόwnież dla rolnictwa, dla przemysłu, dla służby zdrowia, dla działu opieki społecznej, dla wspόłpracy naukowej, dla bezpieczeństwa państwa. Spora część obecnych zwolennikόw Johnsona też wiedziało o tym kiedyś, nim dla własnych ambicji politycznych założyli brexitowe klapki na oczy. Wiedział to sam Johnson ktόry zapewniał jeszcze w czasie referendum że nie ma mowy aby nie doszło do zgodnej umowy z Unią przed wyjściem. Poza tym Johnson nie jest głupi. Dalej to wie. Ale aby uzyskać poparcie fanatykόw musiał wyć jeszcze głośnej i dobitniej niż oni, licząc na to że “jakoś to będzie”. I znalazł się w tej chwili w podobnej opancerzonej klatce w ktόrej kiedyś znalazła się Theresa May kiedy uważała że przeprowadzi wynegocjowany Brexit w oparciu o fanatyczne skrzydło swojej partii.
Johnson jest na pewno bardziej elastyczny niż May. Jest rόwnież bardziej bezwzględny i oportunistyczny. Mimo wesołej zewnętrznej sylwetki chaotycznego dowcipasa jest ambitnym, wybuchowym i nawet mściwym oportunistą. Ale nie jest też skrajnie prawicowym fanatykiem ktόry nienawidzi Europę. Zawsze należał do bardziej liberalnego skrzydła partii, popierającego parady gejόw, ostre przepisy ekologiczne, multi-kulturalizm. Umiał przekonywać nawet londyński elektorat Partii Pracy aby głosować na niego jako mera Londynu, i to dwukrotnie. Często wyrażał się bardzo pozytywnie o imigrantach. Polakόw też hołubił i przyrzekał nam parokrotnie że Brexit nie będzie miał żadnego ujemnego efektu na status Polakόw w tym kraju. “Wszyscy możecie pozostać. Kocham Was” wołał na spotkaniu polsko-brytyjskiej konferencji belwederskiej kiedy był ministrem spraw zagranicznych. Właściwie ze swoim pochodzeniem brytyjsko-francusko-niemiecko-żydowsko-rosyjsko-tureckim zawsze uważał siebie za Europejczyka tyle że krytycznie nastawionego do pyszałkowej postawy Komisji Europejskiej i nadmiaru unijnych przepisόw handlowych.
Znalazł sie w obozie anty-unijnym prawie przez przypadek. Jego ambicje polityczne pchały go do popierania bardziej zwartego obozu za wyjściem z Unii, bo w ten sposόb mόgłby w przyszłości stawić czoło skutecznie swojemu rywalowi premierowi Cameronowi. W międzyczasie liczył na to że i tak referendum przegra ale szumu narobi. I tu się pomylił. Referendum wygrał. Cameron odszedł. Po nieudanej pierwszej prόbie walki o władzę podał się do dyspozycji nowemu premierowi Theresie May jako minister spraw zagranicznych. Był leniwym bałaganiarzem na tym stanowisku parokrotnie popełniając ciężkie gafy ale był już zidentyfikowany przez kolegόw partyjnych jako niezbity orędownik obozu brexitowskiego, szczegόlnie kiedy w odpowiednim momencie zrezygnował z urzędu.
Jest teraz jednocześnie charyzmatycznym przywόdcą zagorzałych zwolennikόw Brexitu, ale rόwnież ich więźniem. Brnie naprzόd mimo że wszystkie kanały działania dopuszczające do wyjścia w terminie 31 października są zablokowane. Drogę blokują mu negocjatorzy unijni ktόrzy nie odtworzą dla niego nowych renegocjacji. Blokuje też opozycja w parlamencie mimo że wciąż podzielona ale zjednoczona w powstrzymaniu jego programu wyjścia przy pomocy przeszło 30 rebeliantόw konserwatywnych z byłym ministrem finansόw Philip Hammond na czele. Nie może odłożyć terminu wyjścia bo datę 31go października powtarzał bezustannie jak mantrę w czasie swojej kampanii wyborczej. Nie może zwołać nowych wyborόw bo wie że bez poprzedniego załatwienia wyjścia z Unii przegra. A wόwczas zwycięzcą mόgłby zostać skompromitowany ale rwący do władzy Jeremy Corbyn. Konserwa nie przebaczy mu takiej przegranej.
Johnson nie jest politykiem samobόjczym jak wielu jego zwolennikόw. Nie chce kryzysu gospodarczego. Nie chce odejścia Szkocji czy wojny w Pόłnocnej Irlandii. Ale nawet przy jego elastyczności trudno jest przewidzieć w ktόrym momencie będzie musiał wycofać się z wyjścia bez utraty poparcia właśnie tych najbardziej zagorzałych swoich zwolennikόw ktόrymi obsadził kluczowe funkcje w jego nowym gabinecie. Będzie się dwoił i troił, kamuflując swoją ewentualną zmianę postawy pod pozorem konieczności podejmowania dramatycznych decyzji narzuconych mu przez obecny kryzys irański, czy przez nieprzewidziane komplikacje ze zbawienną dla niego umową handlową z Trumpem. Jak ten nowoczesny niesłowny polityczny Houdini wywiąże się z tego impasu? Będzie musiał swoich zwolennikόw w końcu zdradzić ale zrobić to subtelnie, zrzucając winę na innych.
Aby uniknąć katastrofy widzę dwa warianty. Oba warianty niestety pachną grubym cynizmem i doprowadzą do jeszcze dalszego upadku zaufania społecznego dla brytyjskich klas politycznych. Będą też dalszym powodem do pogorszenia rosnącej groźby recesji w tym kraju.
Pierwszy wariant. Może dobrowolnie dopuścic do “wpadnięcia w zasadzkę” w parlamencie ktόra da posłom możność narzucenia jemu opcji nowego referendum jako alternatywy dla jego wyjścia bez umowy. Brexitowcom będzie się tłumaczyć że to nie jego wina, ale to automatycznie odłoży datę opuszczenia Unii.
Drugi wariant. Sprowokuje parlament do wotum nieufności poczym ewentualnie nastąpią wybory parlamentarne z niewiadomo jakim wynikiem. Bardzo ryzykowne ale znόw może powiedzieć że to nie jego wina.
Innego wyjścia nie widzę. “Tertium non datur” jak powiedziałby zapalony łacinnik Boris Johnson.
Wiktor Moszczyński “Tydzień Polski” 26 lipiec 2019




Wednesday, 10 July 2019

Niewolnictwo w Midlandach


Nie lubię psuć apetytu przy śniadaniu weekendowym abonentom Tygodnia Polskiego. Dlatego te najbardziej przykre opisy odłożę do trzeciego lub czwartego akapitu. Ale niestety nie można ominąć bulwersującego tematu wieloletniej eksploatacji naszych rodakόw przez polskie szajki co zostało uwidocznione we wszystkich mediach brytyjskich po skazaniu członkόw takiej szajki na długie wyroki w więzieniu.
W sądzie koronnym w Birmingham Sędzia Mary Stacey skazała pięciu mężczyzn i trzy kobiety, wielu z nich z tej samej rodziny, na wyroki sięgające od trzech do jedenastu lat za przemyt I handel ludzkim towarem, udział w wymuszaniu swoich ofiar do podejmowania pracy, za defraudację zasiłkόw społecznych i za pranie brudnych pieniędzy. Herszt bandy umknął policji ale wciąż jest poszukiwany, a pozostali znaleźli się w sądzie po 5 latach wykorzystywania około 400 swoich ofiar, zarazem żyjąc ich kosztem w luksusach. Jedna ze skazanych kobiet pracowała nawet w normalnym biurze zatrudnienia i zlecała kontrakty na prace organizatorom szajki aby wysyłać tam swoich “podopiecznych” pracownikόw do wykonania wszelakich robόt za psie pieniądze. Prowadzący śledztwo komisarz Nick Dale podkreślał że przestępcy “traktowali tych ludzi, swoich rodakόw, jako towar wykorzystywany dla zaspokojenia własnej chciwości”.
Świadkowie ktόrzy z wielką odwagą wystąpili w sądzie dali nam dantejski opis eksploatacji i upokorzenia ofiar tej szajki. Na początku przestępcy wyszukiwali w Polsce osoby specjalnej troski ktόrych można było łatwiej wykorzystać, a więc byłych więźniόw, alkoholikόw, bezdomnych. Ofiarowano im tani przejazd do Anglii i zapewnienie stałej pracy. Przy wjeździe do Anglii zabierano im dokumenty jak dowody osobiste czy karty kredytowe pod pozorem otworzenia im kont bankowych, po czym tych dokumentόw już więcej nie zobaczyli. Zmuszeni zostali natomiast do ciężkiej pracy fizycznej, trwającej czasem przeszło 13 godzin dziennie, szczegόlnie na placach budowy, przy remontach domόw, na farmach i na sortowniach śmieci. Zarobki za tą pracę szły do kieszeń szajki jak rόwnież dochόd z ich skradzionych kart kredytowych i sfałszowanych deklaracji o świadczeniach społecznych. Wspόlny dochόd członkόw szajki z tych zbrodni przekraczał 2 miliony funtόw. Herszt bandy jeździł ostentacyjnie w Bentleyu. Natomiast same ofiary otrzymywały wynagrodzenia w formie tylko paru pensόw, a najwyżej £50 za tydzień. W jednym wypadku ofiara po wyremontowaniu całego mieszkania dostała w nagrodę tylko zamrożoną kurę. Pełną wypłatę odbierano im na zasadzie potrzeby spłacenia kosztόw przyjazdu i administracji finansowej. Jeden ze świadkόw przyznał w sądzie że z dwojga złego wolałby dalej pozostać w polskim więzieniu niż dłużej znosić takie warunki.
Świadkowie opisywali jak mieszkali w starych ruderach po kilka osόb w pokoju, na brudnych materacach bez pościeli. W jednym z budynkόw nie było w ogόle dostępu do łazienki, ubrania prali w pobliskim kanale, a potrzeby fizjologiczne załatwiali w reklamόwkach plastykowych ktόre pόźniej zostawiali ze śmieciami na ulicy. W innym budynku kibel stale wyciekał i dlatego owinięto go zwykłą kołdrą. W mieszkaniach grasowały jeszcze szczury. Ofiary “stołowały” się przy licznych miejskich “food banks” (dosłownie "bankach żywności") dla bezdomnych. Ofiary zmuszano do wyciągania pieniędzy dla gangu z bankomatόw pod nadzorem ich naganiacza. Panował terror. Jednemu ktόry zbuntował się złamano rękę i wyrzucono z mieszkania na ulicę bo był już nieużyteczny dla gangu. Nieposłusznym kobietom grożono sprzedażą do burdelu lub odwetem na rodzinie w Polsce. Innych bito do nieprzytomności. Kiedy jeden z niewolnikόw zmarł z przyczyn naturalnych, szajka zniszczyła wszelkie formy identyfikowania go przed przywołaniem pogotowia.
Wiemy że ta grupa przestępcza działała przynajmniej od roku 2012, ale w roku 2015 dwόch ofiar zdobyło się na odwagę uciec z tego piekła i nawiązać kontakt przez polską parafię z charytatywną organizacją Hope for Justice w Manchesterze. Z kolei nawiązano wόwczas kontakt z policją i prokuraturą ktόre przez trzy lata prowadziły śledztwo. Nawiązano kontakt z 92 osobami ktόre były ofiarami tej szajki ale trzy razy tyle potencjalnie innych ofiar tej szajki nie zgłosiło się. Mogły na to wpływać rόżne powody. Mogli się wstydzić, albo bali się zemsty ze strony oprawcόw lub ich znajomych, albo po prostu wyjechali. Ale i tak policja szczyciła się tym że pokonała szajkę ktόra była “największą dotychczas grupą przestępczą uprawiająca niewolnictwo”.
Czy to poczucie zadowolenia nie było zbyt przesadne? Według statystyk rządowych już w roku 2014 oceniono że było od 10 tys do 13 tys. osόb w tym kraju pracujących w warunkach niewolnictwa. Według National Crime Agency ta cyfra wzrasta co roku. Ale policja teraz co raz bardziej uaktywnia się. W zeszłorocznym rządowym Raporcie o Nowoczesnym Niewolnictwie podano że w lipcu 2018 policja prowadziła dochodzenia w 850 sprawach dotyczących potencjalnego niewolnictwa, w porόwnaniu z listopadem 2016 kiedy prowadziła tylko 188 takich spraw. W roku 2016 51 osόb oskarżono w sądach o przestępstwa związane z niewolnictwem a w roku 2017 ta cyfra wzrosła do 130.
Jest to ciągle jednak kropla w morzu. W roku 2017 było 5143 zgłoszeń o niewolnictwie do dwόch kompetentnych organizacji ktόre monitorują to zjawisko. Z tych 1448 dotyczyło obywateli unijnych a 3690 osόb z innych państw. Najwięcej cudzoziemcόw wśrόd ofiar pochodziło z Albanii, a następnie z Wietnamu, Chin i Nigerii. Polacy byli na dziewiątym miejscu, ale to było przed wytoczeniem sprawy w Birmingham. Są to statystyki rządowe. Natomiast Global Slavery Index z roku 2016 oceniał że jest aż 136,000 niewolnikόw w tym kraju.
Ale ważna jest też rola agencji charytatywnych jak Hope for Justice ktόre zbierają i przekazują informację o przykładach niewolnictwa i pomagają ofiarom w wydostaniu się z tych opałόw. Pomagają im w znalezieniu się w nowych bezpiecznych warunkach. Hope for Justice twierdzi że, za każdym razem kiedy mόgł zapewnić ochronę i udzielić pomocy prawnej tym ofiarom tej zarazy, udało się doprowadzić do złożenia należnego świadectwa zarόwno policji jak i w sali sądowej.
Ważną rolę w zwalczania niewolnictwa w tym kraju odgrywała rόwnież East European Advice Centre przy POSKu ktόra uzyskała poprzednio fundusze od Burmistrza Londynu na roczny projekt w identyfikowaniu ofiar niewolnictwa i udzielania im porad i pomocy. Ubiega się teraz o przedłużenie tego projektu na jeszcze jeden rok.
Pracownica EERC tłumaczyła mi że organizacjami w pierwszej kolejności do pomocy tym ofiarom, jak Home Office, czy policja, czy lokalne samorządy, a nawet organizacje charytatywne jak Armia Zbawienia czy Barnardo’s, działają w ramach systemu National Referral Mechanism (NRM) założonego w roku 2009. Jeżeli przyjmą że dana osoba jest rzeczywiście ofiarą to według schematu NRM przydzielają opiekuna społecznego, znajdują im dach nad głową i płacą £65 tygodniowo na drobne wydatki. Ten opiekun załatwia mu pomoc medyczną, odnawia kluczowe dokumenty tożsamości i nawiązuje kontakt z urzędami opieki społecznej. EERC potwierdza że konsulat polski jest sprawny w załatwieniu nowych dowodόw osobistych tym osobom. Adres nowego mieszkania jest tajny. Przydziela się go na minimum 45 dni ale pobyt może być rozciągnięty na dłuższy okres w zależności od oceny stopnia poprzedniej eksploatacji i zdolności stawania na własnych nogach. Zachęca się tym osobom aby składali pełne zeznania o swoich doświadczeniach policji ale według EERC Polacy w tej sytuacji nie kwapią się do składania zeznań bo boją się kontaktu z policją i służbami społecznymi. Do Polski też nie chcą wracać, częściowo ze wstydu a częściowo bo mają tam nie uregulowane sprawy i często z tych właśnie powodόw ściągnięto ich na pierwszym miejscu do Anglii.
Uważam że jest obowiązkiem każdego Polaka aby pomόc takim ofiarom jeżeli znajduje się z nimi styczność. Mogą to być kobiety pracujące przy manikurze, albo jako opiekunowie w domach starcόw. Mogą to być mężczyzni pracujący w farmach, przy myjniach samochodόw, remontujących mieszkania. Właściwie wszędzie gdzie płaci się gotόwką. Można ich poznać bo będą wyglądać zaniedbani, codziennie w tym samych brudnych ubraniach, będą unikać kontaktu z obcymi, nie będą znali języka angielskiego. Można przypadkowo zapytać ich ile im płacą za godzinę (na pewno poniżej narodowej minimalnej stawki) czy gdzie mieszkają. Można wtedy anonimowo zadzwonić na infolinię 0800 121 4226 albo poinformować policję czy urzędy opieki społecznej a oni już wtedy zajmą się potencjalną ofiarą. Niby to mały tylko krok ale w skutkach jednak byłby wielki.
W Moszczyński 12 lipiec Tydzień Polski

Saturday, 22 June 2019

Kat przy Kominku




“Zejdź ze mnie!…….Wyjdź z mojego mieszkania!” głos wrzeszczącej kobiecy przebił się przez ciszę nocną w zamożnej dzielnicy południowego Londynu. Podniesiony głos mężczyzny orzekł że nie wyjdzie. Słychać było odgłos zbitych talerzy a potem grobowa cisza. Przerażony losem kobiety sąsiad zadzwonił na policję. Przyjechały na syrenie trzy samochody policyjne. Po godzinie samochody odjechały a policja oznajmiła że obydwoje domownicy nie czuli się zagrożeni i że nie było powodu do dalszej interwencji przez policję. Bohaterem nocy był wyraźnie przezorny sąsiad. Okazuje się że nawet przyszły (chyba) premier Zjednoczonego Krόlestwa też podlega prawu policji do interweniowania w potencjalnym incydencie przemocy domowej.
Niby inny świat ale nie jest to tak odległa sytuacja od tragicznych zjawisk opisanych ostatnio na sieci Emito o rosnącym problemie przemocy domowej w polskich rodzinach we Wielkiej Brytanii. Maciej Matusiak, policjant pracujący dla Merseyside Police dawał przykłady gdzie, w wyniku niekontrolowanej przemocy domowej, Polak czy Polka zostali zamordowani przez partnera. W ciągu ostatnich 8 lat dawał przykłady 10 takich wypadkόw na swoim terenie. Przeważnie chodziło o kobiety zamordowane przez partnera czy męża w sytuacji gdzie maltretowanie i bicie ofiary trwało już przez szereg lat ale nikt nia zawiadamiał policję czy lokalną służbę społeczną o tych zajściach. Kat przy kominku domowym znęca się nad swoją ofiarą fizycznie czy psychicznie a ofiara trzyma wszystko dalej w tajemnicy z nadzieją że partner w końcu zmieni się czy że jest to wstydliwa sprawa prywatna ofiary.
Matusiak wyjaśniał że po każdej takiej tragicznej śmierci policja, łącznie ze służbami publicznymi, przeprowadza tzw. Domestic Homicide Review z ktόrego bada się stosunki wewnątrz rodziny, metody przemocy fizycznej i psychicznej, kto o tym wiedział I kto mόgł o tym powiadomić wcześniej służby albo policję aby dalszym znęcaniom zapobiec. Wniosek prawie zawsze ten sam. Ostateczną tragedię można było uniknąć, ale ani ofiara ani najbliżsi nikogo nie zawiadomili. Dlaczego tak reagują tutejsze ofiary przemocy i ich znajomi? Matusiak podaje parę przyczyn.
Po pierwsze, Polacy raczej unikają z zasady kontaktu z brytyjską policją, czy służbami społecznymi (dla wielu ta groźna “S.S.”), czy jakimikolwiek instytucjami państwowymi. Istnieje obawa że ofiara zwracająca się do policji lub do pracownika opieki społecznej może ewentualnie ściągnąć na siebie uwagę i stracić prawa rodzicielskie do swoich dzieci. Plotka taka się szerzy częściowo z ignorancji a częściowo ze świadomości że dzieci są czasem zabierane rodzicom kiedy obydwoje rodzice tworzą toksyczną atmosferę przemocy, pijaństwa czy choroby psychicznej. W odrόżnienu od Polski gdzie otoczeni byli członkami rodziny czy kolegami lub koleżankami z pracy, tu często ofiary nie mają komu się zwierzyć prywatnie i czują się osamotnione. Onieśmielone są też czasem tym że poza partnerem nie mają żadnego środka do życia i nie nie podlegają parasolowi legalnych świadczeń czy opieki społecznej należnej osobom żyjącym tu legalnie. Ponadto działają tu też zahamowania językowe.
Na drugim miejscu, niechęć do komunikowania się z instytucjami opieki społecznej są częściowo sprawą “modelu kulturowego tolerującego przemoc w domu” wyniesionego jeszcze z Polski. Jeszcze w wielu domach polskich przyjmowano do niedawna jako normę kary cielesne dla dzieci. Ofiara najczęściej przyjmuje na siebie odpowiedzialność za to że jest bita czy maltretowana. Sprawa pozostaje wtedy wewnętrzną tajemnicą rodzinną.
Po trzecie, ofiary przemocy nie zawsze wiedzą że są ofiarami przemocy. Przemoc nie musi tylko być fizyczna. Może też być oparta na stałym znieważeniu słownym, na ograniczonym dostępie do pieniędzy, czy na zagłodzeniu. Ma się poczucie że się jest osobą bez żadnych wartości czy praw. Osobiście uważam że wynika to często z partnerstwa dwόch osόb psychicznie słabych, ale jedna z nich odkrywa że jest mocniejsza od swojego partnera i to konsekwentnie wykorzystuje. Najgorsza tyrania może być tyranią osoby słabej ktόra może się wyżyć nad osobą jeszcze słabszą.
Constable Matusiak apelował aby ofiara przemocy lub przyjaciel czy sąsiad dzwonił na telefon Crime Stoppers 0800 555 111 i w razie potrzeby poprosił od razu o polskiego rozmόwcy. Lepiej to niż czekać na ostateczną tragedię. Wόwczas policja i służby społeczne mogą zrobić wiele. Mogą pouczać zarόwno oprawcom i ofiarom przemocy o swoich prawach i obowiązkach, uruchomić rehabilitację znęcającego, mogą narzucić sprawcom przemocy 14 lub 28 dni braku kontaktu z ofiarą czy rodziną, mogą szczegόlnie brutalnych partnerόw wziąść do sądu i skazać na ileś lat do więzienia. Na każdym kroku ofiara może szukać tłumacza znającego język polski i ma do takiego tłumacza prawo. Nie każdy kontakt jest owocny, i może nie zawsze spełnia potrzeby ofiary, ale to często dlatego że ofiara sama nie wie jakie chce rozwiązanie. Czasem też taka skarga może ofiarę zostawić zupełnie samotną bez opieki jeżeli dotychczas jej pobyt w Anglii nie był zarejestrowany. W takich wypadkach konsulat stara się pomόc w ułatwianiu takiej osobie powrotu do Polski. Często, po pierwszej skardze, ofiara czy świadek wycofują swoją skargę czy swoje zeznania, bo straszono je utratą dzieci czy partner wykorzystuje ten moment do natężenia przemocy. Wtedy najczęściej też następują akty zabicia właśnie w momencie prόby wyjścia z toksycznego związku. Dlatego potrzebne jest szybkie wsparcie doradcy z lokalnego urzędu, czyli tzw. Independent Domestic Violence Advocate. Dopiero przy takim instytucjonalnym wsparciu interwencja policji bywa skuteczna.
Istnieje tzw Freephone 24-godzinny National Domestic Violence Helpline 0808 2000 247 ktόry ma też polskojęzycznych pracownikόw. Ważnym dyskretnym wehikułem informacji mogą być kontakty przez parafię czy szkołę sobotnią. Najlepiej gdy taka ofiara może skorzystać z porad tutejszej specjalistycznej organizacji polskiej. Niestety organizacje te, mającą tak kluczową rolę w tej walce o bezpieczeństwo i sprawiedliwość dla ofiar przemocy domowej, często prowadzone są przez wolontariuszy lub profesjonalistόw o niepewnym finansowym zapleczu. Mimo tego w swoich ograniczonych możliwościach mogą wykonać bardzo dużo. Rola takiej krajowej organizacji jak Poles in Need Centrum Pomocy Familia, prowadzonej z biura wewnątrz POSKu, przez Annę Jańczuk, ogranicza się często do uzyskania kluczowych informacji od ofiary czy świadka i przekazania jej do odpowiedniej instytucji w dzielnicy gdzie mieszka ofiara, lub do adwokata. Aby można było udzielić bardziej zaawansowanej pomocy, Centrum Familia musiałaby uzyskać dużo większe środki na odpowiednich specjalistόw .Podobną organizację w Manchesterze, ale działającą bardziej na skali rejonowej, prowadzi organizacja Vesta, pod kierownictwem Ewy Wilcock. Przez cztery lata ofiarowała całodniowy “Polski Telefon Zaufania dla Ofiar Przemocy w Rodzinie” ale w lipcu ubiegłego roku musiała to zakończyć ze względu na brak wsparcia finansowego. Uzyskanie funduszy na te cele od organizacji brytyjskich jest utrudnione tym że te organizacje służą tylko jednej mniejszości. Z mojego doświadczenia jako radny na Ealingu miałem duże trudności w uzyskaniu wsparcia finansowego dla biura porad przy parafii polskiej czy dla Southall Black Sisters ktόre pomagały prześladowanym kobietom w zamkniętym świecie rodzin hinduskich. Inną inicjatywą jest projekt samorządowy Opoka w Bristol ktόry ogłaszał na internecie że pomagał aż w 600 sprawach ofiar przemocy domowej.
Co innego 600, a co innego 600,000. Ta druga suma to ilość incydentόw przemocy zarejestrowanej przez policję brytyjską jako przestępstwa na całą Anglię i Walię w okresie jednego roku. Jest to duża cyfra ale zaledwie połowa incydentόw przekazanych policji bo według Office of National Statistics przeszło 1,2 milion kobiet rocznie zgłasza przemoc domową policji. Okazuje się że jedna czwarta kobiet w Anglii i Walii doświadcza przemoc domową choć raz w swoim życiu. Ponadto, też według O.N.S., dwie kobiety giną tu każdego tygodnia na skutek przemocy domowej. A więc nie jest to problem wyłącznie polski. Ale, choć na mniejszą skalę problem rodzin polskich i innych mniejszości narodowych jest tym ostrzejszy że przemoc domowa jest częściej traktowana jako znormalizowany aspekt życia codziennego.
Mimo pozytywnych osiągnięć dla wielu maltretowanych Polek sytuacja pozostaje groźna. Wobec wielu ofiar z zagranicy urzędnicy z Home Office starają ułatwić dla siebie sprawę przez nakaz deportacji ofiary ktόra ma niejasny status imigranta lub nie ma niezależnych środkόw do życia. W roku 2016 na przykład niemal jedną trzecią (czyli 1,325) zgłoszonych zagranicznych ofiar przemocy domowej wydalono z kraju. Polskie ofiary przemocy są jeszcze nieco chronione posiadaniem obywatelstwa unijnego ale po Brexicie to może się pogorszyć. Jest to kolejny problem prawno-społeczny dla polskiego społeczeństwa na Wyspach w ktόrym głόwne organizacje polonijne jak Zjednoczenie, POSK, Macierz Szkolna, Misja Katolicka i liczne niezależne agencje pomocy muszą przygotować wspόlny program działania. 16 września organizacja Poles in Need przygotowuje Konferencję o Przemocy Domowej w Londynie, podczas ktόrej specjaliści będą starali się podzielić doświadczeniem w celu stworzenia lepszego system pomocy zarόwno ofiarom jak I oprawcom, aby zmniejszyć ryzyko kolejnych incydentόw.

Wiktor Moszczyński Tydzień Polski 28 czerwiec 2019


Tuesday, 18 June 2019

Polsko-Brytyjski Naukowiec


Jednym z cichych bohaterόw polskiej powojennej diaspory we Wielkiej Brytanii jest Zbigniew Pełczyński. Nie znajdzie się jego w szeregach polskich organizacji emigracyjnych czy polonijnych ale jako naukowiec światowej sławy wykonał więcej dla obrony interesόw Polski i dla rozwoju odpowiedzialnej demokracji w swoim kraju niż wielu naszych działaczy społecznych. Skuteczność jego działalności i szczegόły jego błyskotliwej kariery jako naukowiec i lobbyista wykazana jest w jego nowej biografii, piόra Davida Mcavoy, i przetłumaczonej z języka angielskiego, pod tytułem “Zbigniew Pełczyński - Podarunek Życia” (wydawca BOSZ Szymanik, Olszanica – cena 44,90 zł).
Naukowo ambitny syn sklepikarza w Grodzisku Mazowieckim, w czasie okupacji, pod namową Księdza Marianina Włodka Okońskiego, przyszłego duszpasterza na Ealingu, Pełczyński został członkiem Grup Katolickich i wstąpił do Armii Krajowej mając zaledwie 17 lat. Brał udział w Powstaniu Warszawskim na Mokotowiu, uzbrojony w dniu wybuchu tylko kijem. Był parokrotnie ranny, przetrwał bombardowania, patrole nocne i gehennę odwrotu w fetorze kanału. Miał szczęście gdy wydostał się z kanału, że wpadł w ręce żołnierzy Wehrmachtu, a nie SSmanόw ktόrzy rozstrzeliwali więźniόw AKowcόw. Sceny wojenne są opisane w książce dość dramatycznie ale Pełczyński do końca był bardzo krytycznie nastawiony do bezsensowności wywołania Powstania z tak słabym wyposażeniem.
Po więzieniu jenieckim udało mu przedostać się po zakończeniu wojny do Anglii i do podjęcia studiόw najpierw w Szkocji, na Uniwersytecie w St Andrews, a potem na magisterskie studia nauk politycznych w Oksfordzie. Elegancik w ubiorze, pracowity, dowcipny, dopiął się powoli na drabinie świata akademickiego w pogoni za stypendiami i dochodami przyznanymi, najpierw aby dokończyć doktorat o Heglu, a potem za co raz poważniejsze funkcje wykładowcy oscylującego między oksfordzkimi kolegiami, aż uzyskał dostęp do stałej pozycji członka Rady (“Fellow”) przy Pembroke College. Pozostał tym członkiem Rady Kolegium przez 34 lata aż do emerytury i na tym stanowisku cieszył się nie tylko stałym środkiem dochodu ale rόwnież zrobił z niej bazę wypadową na jego zagraniczne wyprawy i cykle wykładόw po całym świecie. Wykładał i był tutorem przy szerokim wachlarzu nauk społecznych, obejmujących nauki polityczne, ekonomię i socjologię, ale znany był w świecie akademickim szczegόlnie jako znawca filozofii Hegla, szczegόlnie po wydaniu pracy zbiorowej esejόw o politycznej filozofii Hegla pisanej przez naukowcόw porozsianych po całym świecie ale z jego wstępem i uwagami konkludującymi.
Mimo poważnej tematyki, szcegόlnie o filozofii politycznej, książka o Pełczyńskim jest przeplatana anegdotami o stylu życiu Anglikόw, o dziwacznych tradycjach poszczegόlnych kolegiόw, a pόżniej o nawykach naukowcόw amerykańskich. Okazało się na przykład że w Oksfordzie Pełczyński nie mόgł zadawać lekcje w piątki bo wtedy poszczegόlni studentami mieli wiosłowanie i że tradycyjni kucharze w kolegium trzymają się wielowiekowej tradycji tylko wyłącznie kuchni angielskiej a wszelkie prόby narzucenia porządnej parzonej kawy kończyły się regularnym sabotażem ekspresu do kawy. Ale jeszcze bardziej ciekawy jest opis o ZAPie (jak go studenci nazywali) przez jego studentόw I wspόłpracownikόw, często osoby ktόre pόzniej robiły poważną karierę w świecie akademickim lub w polityce brytyjskiej, amerykańskiej czy kanadyjskiej. Najwybitniejszy z jego uczniόw był przyszły prezydent Bill Clinton ktόry często spotykał się z Pełczyńskim gdy już został prezydentem. Pełczyński był też naocznym świadkiem wybuchu ostrej i znamiennej dramatycznej kłόtni między dwoma światowej sławy filozofόw politycznych John Plamenatz i Karl Popper wywołując dyskusję ktόrą dla mnie, jako byłego studenta nauk politycznych, miało ogromne znaczenie w pojmowaniu koncepcji wolności i “otwartego społeczeństwa”. W jego życiorysie przewijają się wybitne osobistości jak były premier Harold Macmillan, atleta I naukowiec Roger Bannister, poseł konserwatywny Airey Neave, filozof Isaiah Berlin, historyk G.D.H.Cole, autor “Wyboru Zofii” William Styron, autor “Władcy Pierścieni” J.R. Tolkien i wielu innych. Entuzjastyczne laurki wystawione mu przez byłych studentόw i pas sukcesywnych osiągnięć naukowych i towarzyskich nie zamykają jednak sprawy. Są też opisane momenty niepowodzenia jak np. jego krόtka kariera jako dziekan kolegium odpowiedzialny za dyscyplinę studentόw z ktόrego w końcu zrezygnował bo studenci stwierdzili że był dla nich za surowy.
Przez lata powojenne ZAP tak się zżył z brytyjskim światem akademickim że z natury rzeczy sprawy polskie przestały być dla niego sprawą pierwszoplanową. W latach gierkowskich odwiedzał rodzicόw I brata w Polsce i interesował się sprawami polskimi do tego stopnia że pisywał artykuły o Polsce dla “New Society”, pomagał w programach telewizyjnych i był jednym z autorόw piszących o najnowszej historii polskiej w pracy zbiorowej “History of Poland since 1863”. Cieszył się z też wyboru Papieża Jana Pawła Drugiego bo widział w tej decyzji koniec komunizmu. Ale te zmiany analizował bardziej jako naukowiec brytyjski, niż jako Polak. Dopiero przy wizycie naukowej w Izraelu, gdzie izraelscy profesorowie traktowali go raczej jako naukowca polskiego a nie angielskiego, nastąpiła jego “repolonizacja”. Przy dramatycznych zmianach w Polsce wynikających z powstania “Solidarności” a potem wprowadzenia stanu wojennego, Polska stała się środkiem badań naukowych i szerszego zainteresowania opinii światowej. Pełczyński czuł się powołany aby to wykorzystać inicjując w latach 80-ych Program Gościnności Kolegiόw Oksfordzkich w ktόrym namόwił kolegia do zapraszania tanim kosztem wielu polskich naukowcόw do Oksfordu aby zapoznali się ze światem naukowym w Wielkiej Brytanii i czerpali ze źrόdeł brytyjskich materiały do uzupełnienia swoich prac naukowych lub artystycznych. Był to jeszcze okres Jaruzelskiego ale uczestnikόw z Polski wybierali pracownicy Oksfordu a nie czynniki partyjne czy władzie polskich uniwersytetόw. Pόźniej te zaproszenia rozszerzono na węgierskich i rosyjskich uczonych. Przy wspόłpracy z Georgem Soros powołał jeszcze w roku 1988 Fundację Stefana Batorego, z siedzibą w Warszawie, aby wspierać rozwόj inicjatyw oświatowych i naukowych też bez udziału czynnikόw partyjnych. Fundacja działa skutecznie do dzisiaj.
Po odzyskaniu suwerenności przez Polskę Pełczyńskiego zapraszano do Polski jako doradcę rządu na najwyższym szczeblu. Byl przygnębiony amatorskim sposobem podejmowania decyzji I kreowania opinii przez nowe demokratyczne władze. Na przykład bardzo krytykował nielogiczny sposόb wybierania Prezydenta w powszechnych wyborach kiedy jego władza pozostaje głόwnie negatywną i wprowadza automatyczny konflikt z premierem rządu. Stąd powstała następna jego inicjatywa, wsparta znόw przez jedną z węgierskich fundacji Sorosa, aby szkolić przyszłych politykόw i samorządowcόw w tak zwanych Szkołach Młodych Liderόw Społecznych i Politycznych gdzie uczono uczestnikόw bardzo praktyczne lekcje o podejmowaniu decyzji, przekonywaniu do tych decyzji swoich wyborcόw i wywieraniu lub odpieraniu naciskόw lobbyistycznych, ktόre z początku były traktowane przez polskich politykόw jako wyłącznie wrogie ciało w społeczeństwie demokratycznym. Były to ważne lekcje dla działaczy nie posiadających jeszcze zachodniej tradycji i praktyki w zarządzaniu. Te szkolenia też trwają do dzisiaj. W tym okresie rόwnież był przez szereg lat wyznaczony przez prezydenta Wałęsę jako powiernik londyńskiego Polonia Aid Foundation Trust.
Jest to cenna i poczytna książka, pisana oryginalnie dla brytyjskich I amerykańskich czytelnikόw, ktόra otwiera nam angielski świat i ocenia dorobek wybitnego naukowca, ktόry czuł się rόwnie dobrze jako Brytyjczyk i jako Polak, mający powołanie aby to co najcenniejsze w kulturze jednego państwa mogło zaowocować skutecznie na korzyść drugiego.
Wiktor Moszczyński Tydzień Polski 21 czerwiec 2019

Sunday, 2 June 2019

Europejska Tama Przetrwała



Europa przebrnęła przez wybory. Mimo groźnych zapowiedzi o dewastacji wynikającej z wirujących wezbranych wόd nacjonalizmu koncepcja wspόłzależnej wspόlnoty europejskiej jednak przetrwała. Przy wysokiej frekwencji wyborczej powyżej 50% i skutecznej walce w mediach z dezinformacją na internecie europejscy wyborcy w zeszłym tygodniu umożliwili partiom pro-unijnym odcięcie się od nawału tych negatywnych prądόw – przynajmniej na razie.
W tej chwili partie eurofobόw i eurosceptykόw osiągnęły poniżej jednej trzeciej głosόw w parlamencie składającej się z 751 posłόw. Gdyby Wielka Brytania wyszła w paździeniku z Unii byłoby ich jeszcze mniej. Wcześniej obawiano się że zdobędą niemal połowę mandatόw. Ostatecznie partie nacjonalistyczne tworzyły największe grupy delegowanych posłόw do parlamentu z Francji, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Polski i Węgier. Za wyjątkiem polskiego PiSu właśnie te ugrupowania tworzą front, niby nie skoordynowany, ale mimo to autentyczny, broniący interesόw rosyjskich w parlamencie europejskim. Pisałem o tym ostatnio na łamach “Guardiana”. To te grupy domagają się zniesienia sankcji przeciw Rosji za inwazję Krymu i zamachu na Skripala. To oni korzystają najbardziej z nawału dezinformacji w mediach społecznych i najczęściej ich przedstawiciele występują w propagandowym kanale RT (Russia Today). Ale nacjonaliści austriaccy doznali szoku kiedy wyszło na jaw że ich przywόdca, wicekanclerz Heinz-Christian Strache, stał się ofiarą medialnej wpadki ktόra ujawniła jego uzależnienie od rosyjskiego żołdu, co spowodowało upadek prawicowego rządu austriackiego.
Właściwie, jak to zwykle bywa u nacjonalistόw, ich partykularne narodowe interesy są często sprzeczne ze sobą co utrudnia im utworzeniu efektywnego bloku wyborczego wewnątrz parlamentu europejskiego. Nie będą dlatego zdolni do uzyskania przewodnictwa w wpływowych komisjach parlamentarnych. Dla przykładu włoska Liga z przywόdcą Matteo Salvini chce uregulować statutowo ilość uchodźcόw przyjętych przez państwa unijne, a Polacy i Węgrzy odrzucają to bo nie chcą przyjąć ani jednego uchodźcy. Niemiecki skrajny AfD czy Duńska Partia Ludowa DPP popierają wolny rynek bez żadnych ograniczeń ze strony państwa ale Front Nationale Marie Le Pen walczy z globalizacją i oczekuje interwencji gospodarczej od instytucji państwowych. Le Pen i Salvini stworzyli ostatnio grupę “Europa Narodόw” do ktόrej zapraszają włoski anarchistyczny Ruch Pięciogwiazdkowy i Brexit Party Nigel Farage’a. Ale nie wiadomo czy Farage wytrzyma tam bo jego cel całkowitego rozbicia Unii nie jest poparty przez pozostałe głόwne organizacje eurosceptyczne ktόre widzą drastyczne skutki wyjścia z Unii na żałosnym przykładzie Wielkiej Brytanii. Odrzucili kandydaturę Farage’a na przywόdcę tej grupy i wygląda na to że Brexit Party będzie sama w Parlamencie Europejskim jak palec. Farage nie będzie już miał tego prestiżu w parlamencie europejskim ktόrym cieszył się dotychczas jako lider międzynarodowej tzw. grupy europejskich partii Wolności I Bezpośredniej Demokracji.
Partie pro-unijne będą miały większość w parlamencie europejskim. W sumie będą miały 503 posłόw, czyli 66% wszystkich mandatόw. Ich dominujące dwa ugrupowania tworzą, jak poprzednio, chadecka Europejska Partia Ludowa (do ktόrej należą, m.inn. niemiecki CDU i nasz PO) mająca 180 mandatόw, i Socjaldemokraci (w tym osłabione niemieckie SPD i brytyjska Labour Party) ktόrzy uzyskali już tylko 145 mandatόw tym razem, mimo mocnych wynikόw w Hiszpanii i Portugalii. W poprzednim parlamencie te dwie grupy razem posiadały więcej niż połowę mandatόw i rozporządzały całą administracją i agendą parlamentu europejskiego. Ta dominacja trwała od roku 1979 gdy odbyły się pierwsze wybory do parlamentu europejskiego. Ich wspόlne głosy decydowały o polityce socjalnej parlamentu. Ale tym razem są osłabieni. Wspόlnie stracili 87 mandatόw. Mogą stracić jeszcze więcej bo węgierska Fidesz grozi wycofaniem swoich 13 posłόw i przejściem do jednej z grup prawicowych jeżeli nie uzyska kluczowych stanowisk w parlamencie. W tym niema nic zaskakującego po partia Fidesz zawsze była koniem trojańskim eurosceptycyzmu w tej mocno federacyjnej grupie.
Skorzystali z tch strat liberałowie mający obecnie 109 posłόw (do ktόrych zapisała się francuska partia Macrona) i 69 posłόw z europejskich partii Zielonych. To rozcięcza monopol władzy chadekόw i socjalistόw a da większą możność tym nowym partiom w promowaniu radykalniejszych zarządzeń w zakresie zmian klimatycznych, ochrony konsumentόw i praw LGTB. Parlament będzie reprezentował co raz bardziej Europę świecką ktόra może znaleść się w konflikcie od czasu do czasu z tradycyjnymi wartościami chrześcijańskimi. W każdym razie będzie co raz większa fragmentacja zarόwno wśrόd partii pro-unijnych jak i partii eurosceptykόw. Europejski Parlament stanie się terenem ostrzejszej walki ideologicznej ale demokracja może na tym tylko zyskać.
Najbardziej zażarta na pierwszym planie będzie walka wpływόw między grupami parlamentarnymi a rządami narodowymi w wyborze nowego Przewodniczącego Komisji Europejskiej. Kontrowersyjny obecny szef Komisji Jean Claude Juncker, kiedyś premier Luksemburga, bon viveur i mistrz polityki kuluarowej, odchodzi przy końcu października. Od początku funkcję tą pełnili kolejno chadecy i socjaliści. Angela Merkel, ktόra też odchodzi niebawem na emeryturę, popiera kandydaturę niemieckiego szefa grupy chadeckiej w parlamencie Manfreda Webera, ale mocno przeciw tej kandydaturze wystąpił Macron ktόry na pierwszym planie popiera Dunkę, Margrethe Vestager, obecnie komisarza europejskiego do spraw konkurencji, a w rezerwie kreuje poparcie dla Michel Barnier, byłego francuskiego ministra, ktόry obecnie prowadzi bardzo kompetentnie negocjacje z Wielką Brytanią w sprawie Brexitu. Macron chce aby to była decyzja Rady Ministrόw; Merkel wolałaby aby decydowały grupy parlamentarne.
Natomiast socjalistyczny premier Hiszpanii Sanchez pcha kandydaturę Holendra Frans Timmermans, socjalistę oczywiście, ktόry obecnie pełni funkcję pierwszego zastępcy Junckera jako Przewodniczącego Komisji Europejskiej. Do akcji wkraczają też premierzy państw wyszehradskich ktόrzy są przeciwni kandydaturze Manfreda Webera ale nie zadeklarowali jeszcze kogo będą popierać. Weber wypowiadał się krytycznie w sprawie rurociągu Nordstream II i dlatego jest gorąco zwalczany przez partie i rządy nastawione przychylnie do Rosji. Obecnie trzeba będzie uwzględnić rόwnież co raz bardziej wpływowe głosy liberałόw i zielonych w tych decyzjach, a nie tylko nacjonalistόw. Wojna tradycyjnie kuluarowa już się przemienia w wojnę ideologiczną.
Ten konflikt nie będzie łatwy do zażegnania. A w międzyczasie trzeba będzie wybrać, według podobnego klucza, przewodniczącego Rady Ministrόw (na miejsce Donalda Tuska), rzecznika spraw zagranicznych i prezesa Banku Europejskiego. Są to bardzo prestiżowe funkcje. Rola nowego prezesa Banku może zadecydować o przyszłej polityce podparcia waluty euro a to może stać się najbardziej zapalnym problemem dla przyszłości Unii.
Wynik wyborόw w Polsce zaskoczył opozycję. Przy wysokiej frekwencji wyborczej przeszło 45%, PiS uzyskał aż 45% procent głosόw zdobywając 27 mandatόw, a szeroka pro-unijna Koalicja Europejska, w ktόrej szeregach znależli się zwolennicy starej Trzeciej Rzeczpospolitej (a więc PO, SLD, PSL) uzyskała zaledwie 38%, zdobywając tylko 22 mandatόw. Kopciuszek lewicowy Wiosna Roberta Biedronia uzyskał 3 mandaty. Pozostałe partie, jak skrajnie prawicowa Konfederacja, anarchistyczny Kukiz 15, Lewica Razem i inne ugrupowania, legły poniżej indywidualnego pułapu 5% i nie zdobyły żadnego mandatu. Wspόlna platforma koalicjantόw KE zapewniała im dobry start ale niestety wyborcy wiejscy ktόrzy tradycyjnie głosowaliby na PSL woleli nie popierać koalicję zdominowaną przez wolnorynkową PO i zagłosowali za PiSem. Liczono na wpadki PiSu wokόł niepopularnej reakcji na strajk nauczycieli, na skandale pedofilii w Kościele i na dochody rodziny premiera Morawieckiego ze sprzedaży działki. Lecz przy obietnicach o dodatkowych wypłatach z pozabudżetowej tzw. “piątki Kaczyńskiego” PiS dobrze się przygotował na te (i na następne) wybory parlamentarne.
PiS opiera się przedewszystkim na głosach małych miasteczek i wsi, na mężczyznach powyżej 50 lat ze średnim wykształceniem. Ich zwolennicy są najczęściej wierzącymi katolikami z mocnym nastawieniem prorodzinnym. PO i SLD zaś opierają się bardziej na poparciu elektoratu świeckiego dużych miast i metropolii, osόb z wyższym wykształceniem, kobiet i wyborcόw w wieku lat 30ych i 40ych. Przy rosnącej urbanizacji i rozwoju demograficznego daleka przyszłość należy bardziej do obozu pro-unijnego, zaś bliższa przyszłość, czyli następne wybory parlamentarne, do PiSu.
Małą pociechą dla obydwu powyższych obozόw były prognozy w daleką przyszłość. Okazuje się że duża część głosόw wyborcόw w wieku lat 20ych nie kształtowała swoich poglądόw na mediach oficjalnych, ale na własnych źrόdłach społecznych a ich sympatie i głosy padły procentowo na bardziej radykalne partie częściowo na lewicy, ale jeszcze bardziej, na skrajnej prawicy. I właśnie w tym kierunku szło największe nasilenie dezinformacji z Rosji. Dlatego walka ideologiczna zaczyna nabierać rozpędu zarόwno w Polsce jak i w całej Europie.
Wiktor Moszczyński Tydzień Polski 7 czerwiec 2019


Wednesday, 15 May 2019

Danuta Hübner w POSKu


We wtorek 14 maja w Sali Multimedialnej w POSKu odbyło się spotkanie londyńskiej Polonii z europosłem Danutą Hübner ktόra kandyduje ponownie do Parlamentu Europejskiego, tym razem z warszawskiej listy Koalicji Europejskiej.
Z wykształcenia ekonomistą Profesor Dr hab. Danuta Hübner jest politykiem z największą ekspertyzą w sprawach europejskich. Była wspόłorganizatorką a ostatecznie szefem Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej ktόra przygotowywała prawodawstwo polskie do zmian potrzebnych dla wejścia do Wspόlnoty Europejskiej. Po wygranym referendum w roku 2003 była na krόtko ministrem-członkiem Rady Ministrόw a w roku 2004 została pierwszym polskim komisarzem przy UE, obejmując funkcję komisarza do spraw polityki regionalnej. Była jednym z autorόw Traktatu Lizbońskiego na podstawie ktόrego operuje dziś struktura Unii Europejskiej. W roku 2009 wybrana po raz pierwszy do Parlamentu Europejskiego z ramienia Platformy Obywatelskiej, została wybrana na Przewodniczącą Komisji Rozwoju Regionalnego. Wybrana ponownie w roku 2014 została przewodniczącą Komisji Konstytucyjnej PE. Od roku 2017 jest jednym z najaktywniejszych członkόw Brexit Steering Group ktόra monitoruje dla Parlamentu Europejskiego negocjacje w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, a szczegόlnie sprawę ratowania praw obywateli unijnych (w tym Polakόw) w Wielkiej Brytanii. Poza tey Profesor Hübner jest premierem w gabinecie cieni Kongresu Kobiet.
Po wstępie przewodniczącego zebrania Wiktora Moszczyńskiego, pani Profesor przedstawiła głόwny kierunek swojej działalności ktόrą chciałaby kontynuować w Parlamencie Europejskim. Zależy jej na tym aby wyprowadzić Polskę ze swej izolacji dyplomatycznej i prawnej. Chce aby Polska weszła ponownie w szerszy nurt państw broniących wartości europejskich opartych na szanowaniu praw człowieka, a w tym praw mniejszości narodowych i religijnych i rόwnouprawnienia kobiet w Europie. Martwi ją rozpowszechnienie partii nacjonalistycznych w tak wielu krajach europejskich, łącznie z Polską i Wielką Brytanią. Elementem tego jest obecny kryzys Brexitu w Wielkiej Brytanii ktόry będzie szkodliwy zarόwno dla Wielkiej Brytanii i dla UE, choć oryginalne groźby ze doprowadzi do dalszych secesji innych państw nie sprawdza się. Polexitu mie będzie. Europa powinna koncentrować się nad programami chroniącymi środowisko przez wspόlną międzynarodową działalność i nad wzmocnieniem wspόłzależności wyższej edukacji przez lansowanie intensywniejszego programu Erasmus plus. Rόwnież chce aby rosła wspόlna komunikatywność szarego mieszkańca Unii z decydentami w rządach narodowych a szcegόlnie z Bruksela. Dialog ze społeczeństwem jest nieudolny i powinien bardziej polegać na słuchaniu czego chcą obywatele a mniej na dyktowaniu z gόry.
Wśrόd licznych pytań i dyskusji była interwencja ze strony Macieja Mańki, prezesa Federacji Polskich Stowarzyszeń Studenckich w Wielkiej Brytanii, ktόry alarmował o negatywnych skutkach ostatniej propozycji w Parlamencie Brytyjskim aby podnieść czesne dla studentόw unijnych do wysokiego poziomu innych studentόw zagranicznych. Profesor Hübner zgodziła się tą niesprawiedliwą decyzję zbadać i zainterweniować gdzie i jak trzeba. Na liczne pytania o konstytucji Europy, o roli chrześcijaństwa w Europie, o skutkach monetaryzmu i polityki euro czy o spusciznie po PRLu, professor Hübner odpowiadała spokojnie i rzeczowo i na koniec jej wypowiedzi przywitano rzęsistymi brawami.

Sunday, 12 May 2019

Nacjonalizm nie uratuje lodowcόw



Kibice serialu “Gry o Tron” są chyba najbardziej zorientowani w zrozumieniu nieobliczalnych posunięć głόwnych decydentόw w obecnym świecie – Trump, Putin, Xi Jinping, Kim Dzong Un, Netanyahu. Trudno powiedzieć aby ich decyzje w ostatnich trzech latach były w najlepszym interesie nie tylko ładu i pokoju na świecie, ale nawet nie w interesie własnego kraju. Obecnie działają jakby na zasadzie zaskoczenia swoich sojusznikόw i oponentόw. Lubią grozić, prowokować, a w momencie zaognionej konfrontacji, łasić się i czarować, choć to ostatnie nie tak dobrze wszystkim wychodzi. Efekt ich działań widać na każdym kroku wśrόd kul, napięć i łez na Bliskim Wschodzie, na pόłwyspie koreańskim, na Ukrainie, czy na Morzu Południowochińskim.
Walka o fikcyjny Westeros też jest oparta o bezwzględną walkę o prestiż prywόdcόw ktόry nie wiele ma do czynienia z interesem ludu. Buta, okrucieństwo, chęć zemsty, wiara we własne przeznaczenie czy żądza władzy są najczęstszą motywacją do czynόw w tym bogatym serialu telewizyjnym, opartym do pewnego stopnia na Wojnie Dwόch Rόż, z dorzuconymi smokami. Dlatego kibice serialu nie są tak szybko zaskoczeni nagłymi zmianami w dzisiejszej polityce międzynarodowej.
Lecz te niepoczytalne wybryki mają swoją osłonę ideologiczną w dzisiejszym świecie. Tą osłoną jest nacjonalizm, najczęściej podszywający się pod donoślejszy odcień zwykłego patriotyzmu. Ale często jest on zaprzeczeniem patriotyzmu, bo patriotyzm jest oparty na miłości do własnego kraju i do własnej kultury, łącznie z szacunkiem dla kultury innych państw. Natomiast na przykładzie nacjonalizmu mamy teraz co raz częściej całą armię małych Trumpόw i małych Putinόw uzasadniających swoje prowokacyjne wypowiedzi i zarządzenia na zasadzie ślepego wyolbrzymiania domniemanych praw własnego kraju bez oglądania się na prawa czy interesy innych państw. Każdy taki kacyk uprawia swoją własną wersję America First. Takie inicjatywy mają dać poczucie bezpieczeństwa bojaźliwym mieszkańcom ich własnego kraju podkreślając ich przynależność do szczepu opętanego mitami i kompleksami a osaczonego przez mniemanych wrogόw zewnętrznych i wewnętrznych.
Nacjonaliści chełpią się tym że ich ideologia obecnie zdobywa świat. Wygrywają w wielu miejscach wybory szczegόlnie opierając się na atrakcyjnej polityce prorodzinnej, i tworzą nową jakość ktόra zarazem zastępuje stary konserwatyzm i zwalcza rzekomo zdemoralizowany dekadencki świat liberałόw. Pozują i stąpają triumfalnie na swoich terenach zwalczając poprzednie podstawy gospodarki wolnorynkowej, ochrony praw człowieka i praw mniejszości, a zarazem wykpiwając prόby udzielania pomocy uchodźcom, zwalczania przejawόw rasizmu czy chroniących planetę przed chaosem klimatycznym.
Najlepszym przykładem tego nacjonalizmu w tym kraju jest Brexit. Zaciekłość skrajnych zwolennikόw ostrego Brexitu uniemożliwiło przegłosowanie skomplikowanego projektu wynegocjowanego z Unią przez Theresę May. Obecnie Brexit sparaliżował rząd, parlament i efektywną działalność obydwu głόwnych partii politycznych. Zwolennicy ostrego Brexitu i zwolennicy pozostania w Unii walczą ze sobą poza strukturami głόwnych partii i nie są w stanie kompromisowo godzić się na umiarkowany rządowy projekt wyjścia. Teraz Partia konserwatywna pozbywa się swojego premiera. W tym samym czasie Jeremy Corbyn jest odizolowany od kolegόw swojego klubu parlamentarnego. Nikt nie ma należytego autorytetu aby zakończyć w taki czy inny sposόb agonię Brexitu. Jest bezkrόlewie i paraliż.
Tymczasem stoi przed Wielką Brytanią i jej sąsiadami o wiele większe wyzwanie. Większe niż Brexit, większe niż groźby Putina, większe niż zawadiackie przechwałki Trumpa. W zeszłym tygodniu ONZ wydało 1500 stronicowy raport na temat co raz większego zaniku różnorodności biologicznej i dramatycznego zagrożenia ekosystemόw na lądzie, w morzu i w powietrzu. Gatunek ludzki już posunął się za daleko w niszczeniu naturalnych siedlisk dla wieleu innych gatunkόw fauny i flory. Doprowadził do niemal nieodwracalnego wzrostu temperatury naszej ziemi. Piszą że “około 1 million gatunkόw oczekuje wygaśnięcia, wielu z nich w ciągu najbliższych dekad, jeżeli nie podejmie się należnej akcji.” Lodowce roztapiają się, o 21cm podniόsł się poziom morza od roku 1900, oceany i rzeki zatrute są nawozami sztucznymi a ilość plastykόw w morzach wzrosła dziesięciokrotnie od roku 1980. Zatrucie dwutlenkiem węgla zatruwa mieszkańcόw większych miast. 75% powierzchni lądόw zaznało zmian w wyniku działań ludzkości, 66% powierzchni oceanόw doświadczyło zmiany biologiczne wynikające z kontaktu z ludzkością, a przeszło 85% mokradeł zostało wysuszonych. 32 miliony hektarόw tropikalnych lasόw stracono w latach 2010 do 2015 co dramatycznie zmniejsza ilość tlenu na planecie i likwiduje szanse nowych odkryć środkόw medycznych owocujących w roślinach tropikalnych. Litania strat trwa. A przyroda sama w sobie nie odrobi tych strat
A tym czasem w ostatnich 50 latach podwoiła się ilość ludzkich mieszkańcόw świata, globalna gospodarka wzrosła czterokrotnie a globalny handel wzrόsł 10-krotnie. Bez ograniczeń w produkcji i w użyciu terenόw lądowych ludzkość nie zawrόci tego niszczącego trendu. Międzynarodowa umowa paryska miała wprowadzić ograniczenia w użyciu trujących wyziewόw, ale nie wszystkie kraje temu podlegają, a Stany Zjednoczone i Brazylia wręcz zachłystują się tym że w ogόle tych zniszczeń i ciemnych przepowiedni nie uznają. Na helsińskiej konferencji Rady do spraw Arktyki, na przykład, gdy wyrażano troskę o topniejących lodowcach, amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo wyraził wręcz zadowolenia ze znikającej czapy lodowej bo “tam leży 13% nie wykrytych złόż naftowych na świecie, 30% nie odkrytego gazu” a poza tym topienie się lodu ułatwi dostęp do dalszego wydobycia uranu, złota, brylantόw, no i łowienia ryb.
W Wielkiej Brytanii komisja rządowa Environment Agency ostrzegała w zeszłym tygodniu o możliwości jeszcze częstszych powodzi na terenach nadmorskich i wzdłuż rzek w wyniku zmian klimatycznych. Tłumaczy że nie będzie można za każdym razem tylko budować co raz wyższe zapory przeciwpowodziowe. Oblicza że przy ewentualnym wzroście temperatury o 4 stopnie celsjusza nie będzie można zostawić decyzji zapobiegawczych poszczegόlnym terenom lokalnym i samorządom. Będzie trzeba planować ochronę przed powodzią według jednej wspόlnej strategii dotyczącej całego terenu lądowego Wielkiej Brytanii. Już 115 mil wybrzeża Wielkiej Brytanii odpisanych jest na straty a ponad 1100 mil wybrzeża jest podatne na erozję. Gdyby morze wzrosło o 2 metry wysokości 485,000 mieszkań byłoby nie do uratowania. W takim wypadku rząd brytyjski będzie musiał profilaktycznie podejmować decyzje ktόre tereny nie da się już uratować przy przyszłych powodziach i przeprowadzić tamtejszych mieszkańcόw na bezpieczniejsze tereny. Environment Agency uważa że jeden mld funtόw rocznie trzeba będzie wydawać centralnie na budowanie odpowiednich tam i inwestować w bardziej odporne budynki. Decyzje tego rodzaju może podejmować tylko rząd z autorytetem centralnie sterowany i wspόłpracujący z sąsiednimi państwami ktόrym grozi podobny kataklizm.
Groźby nieuchronnego zatrucia naszej planety i dramatycznego wzrostu w poziomie mόrz są obecnie największym wspόlnym wyzwaniem dla całej ludzkości. Wyrażnie tu widać konieczność wspόłpracy międzynarodowej w wprowadzeniu adekwatnych środkόw do podjęcia walki o wstrzymanie zmian klimatycznych. Aby podołać tej katastrofie wszystkie kraje muszą dołożyć się finansowo i nie zrzucać odpowiedzialności na sąsiednie kraje. Ale obecne nurty nacjonalistyczne, broniące wyłączne krόtkowzrocznych interesόw gospodarczych swoich państw, będą tylko przeszkodą w podejmowaniu odpowiednich decyzji do ratowania naszej wspόlnej planety. Na konferencji w Londynie w ostatni poniedziałek, organizowanej przez konserwatywny Bow Group a poświęconej obronie nacjonalizmu, żaden z mόwcόw nie poruszył w ogόle sprawy zagrożenia środowiska.
I znόw kto lepiej nie zrozumie potrzebę wspόlnej akcji niż właśnie fanowie “Gry o Tron”. W obliczu groźby dla gatunku ludzkiego ze strony Krόla Nocy i armii umarłych połączyły się państewka i szczepy Westerosu aby wspόlnie stawić czoło nowemu wrogowi. Gdyby nie ich dalekowzroczność i gotowość do poświęcenia własnych interesόw armia umarłych mogłaby pokonać cały όwczesny świat. Tylko zdradziecka Cersei na swoim Żelaznym Tronie w Krόlewskiej Przystani odcięla się od wielkiej koalicji ale ta Trumpowska krόtkowzroczność odizolowała ją od reszty mieszkańcόw i doprowadzi do jej ewentualnej zguby.
Czas skończyć z Brexitem, obalić mitomanię ruchόw nacjonalistycznych i przystąpić wspόlnie do ratowania naszej ziemi dla dobra dzisiejszych młodszych pokoleń i ich potomkόw. A nacjonalizm lodowcόw nie uratuje.
Wiktor Moszczyński Tydzień Polski 17 maj 2019